99 rocznica Cudu nad Wisłą

Dnia 15 sierpnia 2019 roku obchodzimy Uroczystość Wniebowzięcia Matki Bożej, a także 99 rocznicę zwycięstwa Polski w Bitwie Warszawskiej zwanej Cudem nad Wisłą w czasie wojny bolszewickiej 1920 roku.

Tematyką Cudu nad Wisłą zajmował się i dogłębnie ją badał mój Ojciec, twórca i redaktor tej strony internetowej, Czesław Wójcik Uglis. Czytaj dalej

Msza święta w drugą rocznicę Nieba dla ś.p. Czesława Wójcika Uglisa

Dnia 12 kwietnia 2020 roku przypada druga rocznica Nieba dla mojego Taty Czesława Wójcika Uglisa. Chcę z radością powiadomić o mszy  św w intencji Mojego Taty która będzie sprawowana  w pierwszy dzień świąt paschalnych w Uroczystość Zmartwychwstania Pańskiego dnia 12 kwietnia 2020 o godzinie 10 30 w kościele świętego Jana Ewangelisty i Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Lodzi Olechowie ul: Odnowieciela 5.

Piotr Wójcik- syn.

Rocznica pogrzebu ś.p. Czesława Wójcika- Uglisa. 18.04.2019

Dzisiaj w Wielki Czwartek 18. 04.2019 przypada rocznica pogrzebu ś.p. Czesława Wójcika- Uglisa mojego Taty.  Bardzo chciałbym podziękować wszystkim  którzy tamtego pięknego wiosennego dnia uczestniczyli w pogrzebie ś.p. Czesława i prosić o modlitwę za niego.

Piotr Wójcik- syn.

Msze święte za ś.p. Czesława Wójcika -Uglisa

Zostały już odprawione następujące Msze święte:

W 2018 roku:

10 maja 2018 roku o godzinie 19.00 w kaplicy Duszpasterstwa Akademickiego „Węzeł”, przy kościele pod wezwaniem św. Teresy od Dzieciątka Jezus i św. Jana Bosko w Łodzi (ul. Kopcińskiego 1/3).

12 maja 2018 roku o godzinie 18.00 w kościele pod wezwanie Matki Bożej Wspomożenia Wiernych w Łodzi (ul. Wodna 36):

15 października 2018 roku o godzinie 18.00 oraz 15 grudnia 2018 roku o godzinie 18.00 w kościele pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty i Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła w Łodzi (ul. Kazimierza Odnowiciela 5).

Ponadto, w dniu 29 maja 2018 roku na terenie parafii pod wezwaniem św. Bartłomieja w Czernikowie odprawiono nabożeństwo majowe wraz z różańcem w intencji ś.p. Czesława Wójcika. Nabożeństwo to odbyło się w miejscowości Wieprzeniec, przy krzyżu, którego budowniczym był ś.p. Czesław Wójcik.

W 2019 roku:

13 kwietnia 2019 roku o godzinie 18 w kościele św. Jana Ewangelisty w Łodzi- Olechowie w pierwszą rocznicę odejścia do nieba ś.p. Czesława Wójcika- Uglisa.

31 maja 2019 przy krzyżu na Wieprzeńcu na terenie parafii ś.w. Bartłomieja w Czernikowie zostało odprawione nabożeństwo majowe w intencji ś.p. Czesława Wójcika Uglisa budowniczego wieprzenieckiego Krzyża.

 

 

 

 

Rok od odejścia do nieba Czesława Wójcika – Uglisa

12 kwietnia to pierwsza rocznica odejścia do nieba Czesława Wójcika – Uglisa.

Pamiętajmy w modlitwach o ś.p. Czesławie, za którego w sposób szczególny będziemy się modlić 13 kwietnia 2019 roku o godzinie 18.00 podczas Mszy świętej sprawowanej w kościele pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty i Najświętszej Maryi Panny Matki Kościoła (Łódź, ul. Kazimierza Odnowiciela 5):

W naszych modlitwach pamiętajmy też o rodzinie ś.p. Czesława.

 

Życie i odejście

Tacie, w pierwszą rocznicę Jego odejścia do nieba
Piotr Wójcik

1. Twoje życie i odejście,
Taki był Jezusa plan.
Teraz Miłosierdzie Boże,
Będzie dopomagać nam

Ref. Jezu ufam Tobie.
Choć tak ciężko jest.
Jezu ufam Tobie.
W swe ramiona, mnie weź.

2. Tato kiedyś mi mówiłeś.
Gdy po Ciebie przyjdzie Pan,
bym pozwolił Tobie odejść,
jak Pan Jezus zechce sam.

Czytaj dalej

Wiersze upamiętniające ś.p. Czesława Wójcika – Uglisa napisane przez Jego syna Piotra

Droga Ojca Czesława

1. Gdy Ojciec Czesław, Tata ukochany,
odszedł do swojej Boskiej Świętej Mamy.
On wtedy wierzył w Miłosierdzie Boże,
Ufał, że Pan Bóg zawsze mu pomoże.

2. Gdy przyszła życia ostatnia godzina,
modliła się przy ojcu najbliższa rodzina.
Wziął go w ramiona Jezus miłosierny,
zaniósł do nieba, ojciec był mu wierny.

3. Ojciec odszedł, lecz my pamiętamy,
różaniec święty co dzień odmawiamy.
Bo ojciec prosił, byśmy się modlili,
za jego duszę modły zanosili.

Czytaj dalej

Słowo pożegnania Czesława Wójcika-Uglisa

Słowa pożegnania, które podczas pogrzebu ś.p. Czesława Wójcika-Uglisa wygłosił Jego syn, Piotr:

Chwała niech będzie Bogu Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu oraz Matce Najświętszej za mojego Ojca, a naszego brata Czesława.

Dzisiaj w dniu Twojego ziemskiego pogrzebu, gdy Twoja dusza jest już w Niebie, żegnając Ciebie Tato, chciałbym Ci za wszystko podziękować. Za to, że gdy byłem mały opiekowałeś się mną, a ja w ostatnich chwilach twojego życia mogłem Tobie się odwdzięczyć i nieść pomoc. Dziękuję też, że zabierałeś mnie na spacery, a także za wszystkie pobyty na Wieprzeńcu, za różne rozmowy i opowieści z dzieciństwa o Twoim ukochanym, utraconym Przemkowie, za to że uczyłeś mnie różnych wartościowych, ważnych rzeczy, że po prostu byłeś…

Gdy zachorowałeś i coraz bardziej słabłeś, mówiłeś jak dalej mam żyć, że nie wolno tracić czasu na błahe, bezwartościowe sprawy, bo tego czasu jest bardzo mało, by zrobić coś naprawdę ważnego.

Szczególnie zaś chciałem Ci podziękować Tato, że bardzo kochałeś Pana Jezusa i jego Matkę, którą nazywałeś Mamą Najświętszą. Miłość tą wyrażałeś słuchając jej radia o imieniu Maryja i za Twój patriotyzm wyrażony na przykład prowadzeniem strony patriotycznej, twoje umiłowanie Ojczyzny i za to że mnie tych wartości nauczyłeś jako, że są one najważniejsze.

Byłeś Tato dobrym człowiekiem. Pomagałeś wielu ludziom. Nigdy nie przeszedłeś obojętnie wobec ludzkiej biedy czy nieszczęścia.

Chciałem Cię także Tato, za wszystko przeprosić.

Dzisiaj nie ma Cię już tutaj z nami, ale wiem, że Matka Najświętsza i Pan Jezus tulą Cię teraz do siebie w Niebie. Mam nadzieję że kiedyś będę miał zaszczyt spotkać się z Tobą Tato w królestwie Boga Ojca. Spoczywaj w pokoju…

Składam serdeczne podziękowanie wszystkim którzy towarzyszyli mojemu Ojcu Czesławowi w ostatniej jego ziemskiej drodze, a zwłaszcza Księdzu Bogdanowi i Januszowi. Mojej Mamie, Rodzinie, Przyjaciołom Ojca i moim, sąsiadom i znajomym.

Bardzo dziękuję, Bóg zapłać

Zmarł Czesław Wójcik-Uglis

+

12 kwietnia 2018 roku,
po długiej walce z chorobą, do domu Ojca odszedł
Czesław Wójcik-Uglis

Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie
A światłość wiekuista niechaj Mu świeci
Niech odpoczywa w pokoju wiecznym
Amen!

Pogrzeb odbył się we środę 18 kwietnia o godz 12.00
na cmentarzu św. Wojciecha w Łodzi
(ul. Kurczaki 81)

Czy był Cud nad Wisłą? – cześć III: Zasługa ks. Ignacego Skorupki

Motto:
„Gdybyś pojął sposób, nie byłoby cudu. Tam gdzie zawodzi rozum – buduje wiara” (św. Augustyn).

KS. IGNACY SKORUPKA W CENTRUM CUDU NAD WISŁĄ

„1920” – fragment prawej strony tryptyku „1830 – 1863 – 1920”, przy południowym wejściu do Sanktuarium p. w. Najświętszej Maryi Panny Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i Św. Jana Pawła II. Ryt w kamieniu, odwzorowanie obrazu Jerzego Kossaka „Cud nad Wisłą”. Wielkość fragmentu na zdjęciu około 3 x 4 m. Foto Copyright © Czesław Wójcik – Uglis.

LOGIKA POMOŻE PRZYBLIŻYĆ SIĘ DO ISTOTY PROBLEMU.
Zacznijmy od cytatu ze wspomnień kardynała Aleksandra Kakowskiego – w tamtym czasie ordynariusza Archidiecezji Warszawskiej, który wspominając wydarzenia z sierpnia 1920 roku pisał o pozytywnym odzewie księży i seminarzystów na jego apel, aby zasilali szeregi armii jako kapelani i sanitariusze:
„Między innymi poszedł i ksiądz Skorupka, młody i pięknej powierzchowności kapłan, który jeszcze piękniejszą miał duszę.” ( A. Kakowski, „Cud nad Wisłą. Wspomnienia”, [w:]  J. Kisz, „Ksiądz Ignacy Skorupka – bohater narodowy”, Marki 2007, s. 109).
I pyta dalej kardynał: „Dlaczego tak podnoszą i gloryfikują śmierć ks. Skorupki przed wszystkimi innymi ofiarami wojny? Chwila śmierci ks. Skorupki jest punktem zwrotnym w bitwie pod Ossowem i w dziejach wojny1920 roku. Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami.” (tamże, s.109 – 110).

NAJSŁABSI PRZECIW NAJSILNIEJSZYM.
Zatrzymajmy się nieco w tym miejscu, pomoże to dalej zauważyć, że jest logiczny ciąg myślowy, który pozwala umiejscowić dzieło i śmierć ks. Ignacego Skorupki w centrum Cudu nad Wisłą.
Przez sześć tygodni, na Froncie Północno – Zachodnim Polacy cofają się przed napierającą Armią Czerwoną. I jeśli nawet były po drodze chwilowe zwycięstwa, to zaraz następowało po nich dalsze cofanie się naszych wojsk.
W tej bitwie, stoczonej w wigilię święta Wniebowzięcia Matki Bożej, bolszewicy zajmowali na krótki czas tylko wschodnią część Ossowa, ale nie mogli zdobyć tej wsi, przez którą prowadziła jedna z możliwych dróg na Warszawę.
Wielogodzinny opór stawili im głównie młodociani i niewyszkoleni ochotnicy I Batalionu 236 Pułku Piechoty Armii Ochotniczej, im. Weteranów 1863roku, mimo, że po stronie rosyjskiej atakowali ich strilci (strzelcy) z najlepszych formacji bolszewickich; 79 Brygady Chachaniana, z 27 „Żelaznej” Dywizji Władymira Putny, 16 Armii Iwana Smolina.

JAKA TO BYŁA BITWA?
Gdy przed laty wchodziłem w temat Cudu nad Wisłą, i czytałem pierwsze artykuły, takie rocznicowe laurki o Bitwie pod Ossowem, to na ich podstawie utworzył się bardzo fałszywy; nostalgiczno – pseudopatriotyczny obraz tej bitwy; było ciężko, ale nie było tak źle; poszli młodzi; pokrzyczeli hura; polało się trochę krwi – ale zwyciężyliśmy…

Opowiadał mi kiedyś mój znajomy, który mieszkał z rodziną pod lasem, że mieli tam kawałek pola, na którym uprawiali ziemniaki. Na to pole przychodziły dziki i niszczyły ich uprawę. Ale mieli też dużego psa wilczura, który pilnował całego obejścia. Którejś nocy usłyszeli jego zajadłe szczekanie. Trwało to długo, jakby prowadził z kimś walkę. Nie chciało im się wychodzić z ciepłych łóżek. Poszli zobaczyć, co tam się działo, gdy już się rozwidniło.

Widok był zdumiewający. Zobaczyli duży, okrągły, udeptany plac, na którym, po jednej stronie leżał ziejący, zmęczony pies, a po drugiej stronie pokrwawiony, ale żywy dzik. Żadne ze zwierząt, umęczone do granic wytrzymałości, nie miało siły, aby dalej walczyć. Tak leżeli i pilnowali się wzajemnie.
Ten obrazek z życia leśnych ludzi, może będzie przydatny do poznania prawdziwego obrazu Bitwy pod Ossowem, gdzie brawura i męstwo obrońców przeplatały się z ich słabością i bezgranicznym zmęczeniem. Tam gdzie była składana Ojczyźnie najwyższa ofiara krwi i młodego życia. Tak napisał o tym dowódca tej Bitwy por. Mieczysław Słowikowski – późniejszy generał na wychodźstwie:
”Czasami zalegała wieś kompletna cisza, by wybuchnąć następnie kanonadą ognia ze zdwojoną siłą. W tej gorączce walki nie myślano o niczym innym, jak tylko o zatrzymaniu wroga i nie dopuszczeniu go do Warszawy. Nie było czasu na posiłek. Żołnierze nic nie mieli w ustach przez cały dzień. Walka we wsi trwała ze zmiennym szczęściem przez cały dzień.
Kompanie nieraz musiały cofać się pod naciskiem bolszewickiego ataku. Zryw ponownego kontrataku wyrzucał znowu wroga ze wsi. Był to kontredans bitwy, który powtarzał się kilkakrotnie.
Widziałem jak upadający ze zmęczenia, lub leżący na ziemi bez ruchu ochotnik, na sygnał naszego szturmu, rzucał się jak nieprzytomny na przód z bagnetem w ręku odzyskując siły po prostu cudem.”
(M. Z. Słowikowski, „Bój w obronie Warszawy i śmierć ks. I. Skorupki”, Londyn 1964, s. 47).
Ochotniczy batalion zapłacił za swą niezłomność wielką danina krwi i życia. Z około 800 żołnierzy przed Bitwą, brakowało po niej około 300. Ale wytrzymali do nadejścia odsieczy, po której bolszewicy wycofali się z pola bitwy, i wroga nie przepuścili.

DUCH PRZECIW MATERII – ZASŁUGA KS. IGNACEGO.
Jaka musiała być duchowa formacja tych młodych ochotników – ich, jak mówią wojskowi; morale – czyli duch walki, aby tak walczyć, mimo braku doświadczenia, nie wyszkolenia i słabego uzbrojenia?
Na to pytanie daje odpowiedź dowódca Batalionu por. Słowikowski. Gdy ten otrzymał już przydział na kapelana 236. PP, por. Słowikowski przydzielił ks. Ignacemu jedną z klas w zajmowanym budynku szkolnym na urządzenie kaplicy.
”Ks. Skorupka przy pomocy chętnych ochotników urządził w niej małą kapliczkę z ołtarzem i zaraz rozpoczął pracę. Co dzień rano odprawiał Mszę św. Spowiadał ochotników wolnych od zajęć. Był przez cały dzień razem z żołnierzem. Poznawał jego troski i kłopoty. Udzielał rad, a na specjalnych pogadankach i kazaniach umacniał wiarę w zwycięstwo, w słuszność naszej sprawy.
Muszę stwierdzić, że miał duży i dobry wpływ na ochotników, którzy przykładali się teraz z jeszcze większą ochotą do ciężkiej pracy żołnierskiej. […]
Był on przeniknięty głęboka wiarą w zwycięstwo, w słuszność naszej świętej sprawy. Wierzył, że Bóg jest po naszej stronie, a przede wszystkim ufał w opiekę Królowej Polski, Matki Boskiej Częstochowskiej.
Upewniał mnie, iż dzień naszego zwycięstwa jest bliski. Według jego przeczucia będzie to dzień święta Matki Bożej.
Przeczuwał to, co stało się w rzeczywistości i to bardzo niedalekiej.”
(tamże, s. 26 – 27).
O swoim uznaniu dla ks. Skorupki, Słowikowski rozmyślał po zakończeniu Bitwy:
”Noc z 14 na 15 sierpnia spędziłem razem z ochotnikami w okopach by dać przykład, iż oficer dzieli wszystkie trudu i znoje wojenne.
Gdy w nocnej ciszy rozmyślałem nad ciężkim bojem i nad całością wydarzeń dnia doszedłem do przekonania, iż zwycięstwo zawdzięczamy przede wszystkim wielkiej i ofiarnej pracy ks. Skorupki by zaszczepić w sercach ochotników wiarę w zwycięstwo i pomoc Boską. Czyż to nie silna wiara trzymała ich i kazała walczyć do upadłego? Słabo wyszkoleni, nie umiejący strzelać, ani walczyć bagnetem, szli do szturmu jak starzy żołnierze.
Ojcem duchowym zwycięstwa był kapelan.”
(tamże, s 52).

Słowikowski kończy swoja książkę o Bitwie pod Ossowem i śmierci ks. Ignacego Skorupki ubolewaniem, że w różnych publikacjach na temat księdza „Nigdzie nie wspomniano, że to on wpajał w serca ochotników wiarę w nasze zwycięstwo, wiarę w pomoc Najświętszej Maryi Panny. Że to on głosił, iż dzień 15 sierpnia, dzień święta Wniebowzięcia, będzie dniem naszego zwycięstwa.
Czy nie spełniło się to, w co wierząc święcie, przepowiadał?
Odszedł w przeddzień naszego wielkiego zwycięstwa.
Zwycięstwo w boju pod Ossowem dnia 14 sierpnia to wynik ofiarnej kapłańskiej pracy.
Ofiara życia złożona u stóp Bożego Tronu, uprosiła pomoc Matki Bożej dla „Cudu nad Wisłą”.”
(tamże, s. 61).

ROZPRZESTRZENIANIE SIĘ WIEŚCI O ŚMIERCI KSIĘDZA IGNACEGO SKORUPKI.
Błyskawicznie rozeszła się wieść o chwalebnej śmierci księdza kapelana na pierwszej linii frontu. Najpierw w 236 Pułku i 8 Dywizji, później w innych oddziałach wojska dzięki meldunkom sytuacyjnym Dowództwa Frontu Północnego. Pierwszy meldunek z dnia 15 sierpnia, mówiący o walkach pod Ossowem i Leśniakowizną donosił: „Ciężko ranny i zaginiony ppor, Haber, zabici ppor. Makarewicz [Matarewicz – CWU] oraz kapelan, ksiądz Ignacy Skorupka, który w stule i z krzyżem w ręku prowadził tyralierę do ataku.” („Bitwa Warszawska 13 – 28 VIII 1920, dokumenty operacyjne” – część I (13 – 17 VIII”, red. M. Tarczyński, Warszawa 1995, s.195, zob. także s. 222 i 298).
Dla ścisłości dodajmy, że wymieniony w tym komunikacie por. Stanisław Matarewicz – z oficjalną nominacją na dowódcę I/236.PP, AO, nie został zabity, jak mylnie podaje ten komunikat, ale na początku bitwy zmarł na zawał serca. Automatycznie przejął po nim dowództwo nad Batalionem dowódca i Kompanii– ppor. Mieczysław Słowikowski.

Uroczysty pogrzeb ks. Skorupki i prasa warszawska, przyczyniły się również do szerokiego rozgłosu o śmierci ks. Skorupki, a poza Warszawą najszybciej rozchodziły się wiadomości wojenne podawane z ust do ust. Wspominał o tym M. Słowikowski, że: „Widocznym było, że wiadomość o śmierci ks. Skorupki lotem błyskawicy rozeszła się po całym kraju, niewątpliwie przyczyniając się do ogólnego zapału jaki ogarnął naród.” (M. Słowikowski, op. cit., s. 55).

POCZĄTEK CUDU.
Już w nocy, z soboty na niedzielę (14 na 15 sierpnia) na Przedmościu Warszawskim nastąpiły pomyślne wydarzenia, zmieniające dramatyczną sytuację frontowa. Jak czytaliśmy wyżej; obsadzony został przez żołnierzy zwycięskiego batalionu, dowodzonego przez por. Słowikowskiego, odcinek Frontu pod Leśniakowizną.
Kilkanaście kilometrów na północny – zachód od Ossowa; w rejonie Wólki Radzymińskiej, nastąpił o godzinie pierwszej w nocy spontaniczny atak batalionu dowodzonego przez por. Stefana Pogonowskiego w kierunku na Kąty Węgierskie.

Intuicyjnie, bez jednoznacznego rozkazu, Pogonowski zaatakował wysunięte na zachód duże zgrupowanie bolszewików, którzy pod osłoną nocy przemknęli między polskimi dywizjami z Wólki Radzymińskiej, przez Aleksandrów i Izabelin w bliskie sąsiedztwo Pragi (około 10 km w linii prostej od Wisły).
Było to nieplanowane uderzenie (jak twierdzi wielu autorów, wśród nich dowódca Pogonowskiego gen. Lucjan Żeligowski) w najczulszy punkt rosyjskiego Frontu. Przyniosło ono znamienne przetasowanie sytuacji frontowej na Przedmościu. Dwudziestopięcioletni porucznik Stefan Pogonowski – syn Ziemi Łódzkiej – podobnie jak ks. Skorupka, zapłacił za to życiem.
Niezwykle pomyślne wydarzenia nastąpiły w niedzielę 15 sierpnia, w święto Wniebowzięcia. Na Przedmościu odzyskano ostatecznie Radzymin i rozpoczęło się spychanie bolszewików na Wschód własnymi siłami, jeszcze bez współdziałania z Grupą Manewrową znad Wieprza, z którą nawiązano kontakt taktyczny dopiero we wtorek 17 sierpnia w rejonie Mińska Mazowieckiego.
Niezwykłe wydarzenia nastąpiły 15 sierpnia nad Wkrą, gdzie 5 Armia gen. Władysława Sikorskiego toczyła zaciekłą walkę z przeważającymi siłami trzech Armii bolszewickich i Korpusu Konnego Gaja Brzyskiana. Gen. Sikorski również własnymi siłami powstrzymał bolszewicki marsz przez Północne Mazowsze na Zachód. A zaszły tam również wydarzenia wskazujące na niezwykłą pomoc Nieba. Ale to temat na osobne opracowanie.
Przez następne dni, do 26 sierpnia, trwał pościg za uciekającym nieprzyjacielem.

Tak nastąpił etap ucieczki bolszewików przed Polakami, o którym mówił cytowany na początku kard. Aleksander Kakowski.
Polskie zwycięstwo rozpoczęło się od zwycięskiej Bitwy pod Ossowem i śmierci ks. Ignacego Skorupki rankiem 14 sierpnia – wtedy właśnie rozpoczął się Cud nad Wisłą.

PROSTE WNIOSKI LOGICZNE PRZY PRAWIDŁOWYM ZAŁOŻENIU.
1. Skoro komunizm i jego bolszewicka wersja był satanizmem w działaniu,
( zob. uzasadnienie tutaj http://cud1920.pl/2140/czy-byl-cud-nad-wisla-czesc-i-satanistyczne-zagrozenie-i-zapowiedzi-pomocy-z-nieba )
to w 1920 roku nie byliśmy w stanie sami, ludzkimi siłami, pokonać tego satanistycznego ataku nadciągającego ze Wschodu, bo człowiek i ludzkość, nie jest zdolna do samodzielnego pokonania szatana – tego podstępnego i przebiegłego złego ducha. Ludzie mogą go pokonać tylko przy współdziałaniu z Bogiem, i tylko przy pomocy Boga.
Tak więc, jeśli w sierpniu 1920 roku mieliśmy pokonać ten diabelski atak, to tylko przy pomocy Nieba. I to jest pierwszy, ważny krok do zrozumienia, czym był Cud nad Wisłą i jaka była jego istota.

2. Wobec szatańskiego zagrożenia w połowie sierpnia 1920 roku, Polska otrzymała pomoc z Nieba, zapowiedzianą wcześniej przez Najświętszą Maryję i ks. Ignacego Skorupkę.

3.
Wśród wielu niezwykłych wydarzeń, układających się w ciąg pomyślnych zdarzeń dla polskiej strony, które po ludzku rzecz biorąc nie powinny były zaistnieć, zdumiewa niezwykły przebieg Bitwy pod Ossowem, gdzie najsłabsi powstrzymali najsilniejszych.

4. Chwila śmierci ks. Skorupki jest punktem zwrotnym w bitwie pod Ossowem i w dziejach wojny1920 roku. Do tej chwili Polacy uciekali przed bolszewikami, odtąd uciekali bolszewicy przed Polakami.”prosto i logicznie stwierdził kard. Aleksander Kakowski, gdyż od Ossowa nie było już cofania się Polaków.

5. Pod Ossowem bolszewików powstrzymali młodzi ochotnicy z Warszawy i Mazowsza, którzy, choć słabi, taktycznie nie wyszkoleni i źle uzbrojeni, stawili skuteczny opór jednemu z najsilniejszych oddziałów wroga.
Zadecydowała o tym ich mocna postawa duchowa, którą formował ich kapelan ks. Ignacy Skorupka, zaszczepiał wiarę w polskie zwycięstwo i pomoc Matki Najświętszej.

6. Ojcem duchowym zwycięstwa był kapelan.” – stwierdził dowódca Batalionu, por. Mieczysław Słowikowski. Oznacza to, że bez tej wielkiej pracy duchowej ks. Skorupki nie byłoby zwycięstwa pod Ossowem, gdyż młodzi ochotnicy tylko swoją wielką wolą walki i wielkością ducha przeważali nad zdziczałą siłą atakującego wroga.

7. W wielkiej Bitwie Warszawskiej, w sierpniu 1920 roku, prócz materialnego oręża, większa rolę odgrywało tak zwane morale – czyli wola walki. A tą żołnierz zyskuje przez właściwą formacje duchową. Właśnie nad tym pracował z wielkim poświęceniem wśród młodych ochotników ks. Skorupka.

8. Bez ks. Ignacego Skorupki nie byłoby zwycięskiego Ossowa. Może byłyby inne ważne miejsca zwycięskiego heroizmu Polskiego Wojska, ale z wyboru Boskiej Opatrzności, na prośbę Matki Najświętszej, wybór padł na Ossów. Na bohaterski, choć tak słaby Ochotniczy Batalion, na wspaniałego ich dowódcę por. Mieczysława Słowikowskiego, który przeżył, i na szczególną Osobę kapelana ks. Ignacego Skorupkę, który oddał za to zwycięstwo i za ten wielki przełom bitewny, swoje życie.

9. Ks. Ignacy Skorupka i młodzi ochotnicy z bohaterskiego I Batalionu, 236 Pułku Piechoty Armii Ochotniczej, im. Weteranów 1863 roku, oraz zwycięska Bitwa pod Ossowem w dniu 14 sierpnia 1920 roku znalazły się w centrum Cudu nad Wisłą.

10. Wielką rolę w tym zwycięstwie miała także w dniach tego przełomu gorąca modlitwa o zwycięstwo, zanoszona do Boga w Warszawie, Częstochowie, w całej Polsce i w całym Kościele Powszechnym.

Czesław Wójcik – Uglis
Ten tekst będzie jeszcze poprawiany i uzupełniany