Cud nad Wisłą – miedzy ateizmem a sacrum

Cud_nad_Wisla Jerzy KossaqkJerzy Kossak – „Cud nad Wisłą”

SZKIC DO POLEMIKI
Jeśli odrzucimy sferę nadprzyrodzoną, interwencję Najświętszej Panienki i cały element cudu, to widzimy, że armia polska, uzbrojona w co popadnie – w broń z demobilu rosyjskiego, niemieckiego, austriackiego – zatrzymała silniejszą, liczebniejszą i bardzo silnie zmotywowaną, bo sfanatyzowaną Armię Czerwoną. (…) To nie jest mit. Z całym przekonaniem mówię, że wygraliśmy tę bitwę dla siebie i dla Europy. Komunizm zalałby bezbronny, wykończony wojną Zachód” – powiedział niedawno prof. dr hab. Jerzy Eisler w rozmowie z Robertem Mazurkiem w weekendowym dodatku „Plus Minus” do „Rzeczpospolitej, cyt. za: http://wpolityce.pl/wydarzenia/60007-rosjanie-nie-mowia-wprost-ze-tu-jeszcze-wroca-oni-tylko-caly-czas-sie-nami-z-troska-opiekuja-niebawem-rocznica-bitwy-warszawskiej

Pan profesor potraktował Bitwę Warszawską, której synonimem jest Cud nad Wisłą, niczym rakarz zająca. Skąd taka skłonność do odarcia tego wielkiego wydarzenia z sacrum, którym była ona otoczona od samego początku, i które stanowiło jej nierozłączną część? Odpowiedzi, przynajmniej częściowej, udziela już pierwszy komentator internetowy tego tekstu – używający nicku „TD”, który pisze: „JERZY EISLER. W latach 1977–1981 był członkiem PZPR, wchodził w skład egzekutywy POP PZPR w Instytucie Historii PAN”, (tamże), informacją tą potwierdza również Wikipedia.

Tytuły, nagrody i funkcje, może wystarczają, aby być uznanym za uczonego. Ale nie wystarcza być uczonym – trzeba jeszcze być mądrym. Cóż z uczoności, jeśli nie towarzyszy jej mądrość?
A trudno jest dopatrzyć się mądrości w wypowiedzi prof. Eislera. Oto, jak twierdzi pan profesor, jeśli „odrzucimy sferę nadprzyrodzoną, interwencję Najświętszej Panienki i cały element cudu” to jak wytłumaczyć fakt, że „ armia polska, uzbrojona w co popadnie – w broń z demobilu rosyjskiego, niemieckiego, austriackiego – zatrzymała silniejszą, liczebniejszą i bardzo silnie zmotywowaną, bo sfanatyzowaną Armię Czerwoną” ? Pan profesor nie widzi sprzeczności w tym co stwierdził. Nie tłumaczy, jak to się stało, że słabszy pobił mocniejszego. Jakże to, uzbrojony w procę Dawid zwyciężył Goliata? Zwłaszcza, że to zwycięstwo poprzedzał na Froncie Północno – Wschodnim ponad sześciotygodniowy okres naszych klęsk, nieustannego cofania się, postępującej demoralizacji i utraty wiary w zwycięstwo, które dało się zaobserwować nie tylko wśród zwykłych żołnierzy, i części oficerów, ale także i u niektórych generałów – nie wyłączając Naczelnego Wodza.
Prof. Eisler nie udziela odpowiedzi na te pytania. Owszem wspomina o geniuszu Józefa Piłsudskiego, ale nie mówi, czy to ten geniusz podyktował Piłsudskiemu dymisje z funkcji Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa, którą złożył na ręce premiera Witosa w chwili, gdy rozpoczynała się Bitwa Warszawska, i na sześc dni (do 18 sierpnia) zeszedł z głównej sceny wojennego dramatu, zajmując ważną, ale drugoplanową role honorowego dowódcy grupy uderzeniowej z nad Wieprza.
Prof. Eisler nie tłumaczy również wielu innych niezwykłych wydarzeń z krytycznych dni sierpnia 1920 roku – chociażby, wymagające zastanowienia, niezwykłe zwycięstwo najsłabszych nad najsilniejszymi w sobotę 14 sierpnia pod Ossowem. To tu, młodzi, niewyszkoleni, warszawscy ochotnicy, z których wielu uczyło się obsługi broni, i strzelania, dopiero na polu bitwy, przez wiele godzin, aż do nadejścia odsieczy, powstrzymywało najbardziej zajadłych i doświadczone w walce czerwonoarmistów z 79 Brygady Chachaniana należącej do 27 Dywizji Putny (nazywanej żelazną, bo niezwyciężoną dywizją) oraz zaprawionych w boju strzelców z 21 Dywizji Iwana Smolina.
Było to pierwsze znaczące polskie zwycięstwo nad Armią Czerwoną od początku lipcowej kampanii Tuchaczewskiego. To tutaj, na polach Ossowa, nad czerwonym pentagramem unosił się krzyż w ręce ks. Ignacego Skorupki. To tutaj, dokonał się potężny egzorcyzm nad całym Frontem, nad tym czerwonym satanizmem, który przez Polskę zmierzał najpierw do rewolucyjnych Niemiec, a później, skolko ugodno, i całej Zachodniej Europy. To właśnie pod Ossowem, w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, ofiara życia heroicznego kapłana i około trzystu młodzieńców, dały początek radykalnej zmianie na Froncie, która nastąpiła nazajutrz 15 sierpnia.
Pytań jest jeszcze wiele. Choćby takie; co to za badacz, który widzi trzysta tysięcy napierających na siebie żołnierzy, a nie widzi dwadzieścia (i więcej) milionów modlących się o zwycięstwo? W przełomowych dniach sierpnia 1920 roku Papież Benedykt XV zarządził powszechną modlitwę Kościoła o polskie zwycięstwo.
Czy ta modlitwa milionów, to nie fakt historyczny, który również powinien być zauważony przez historyka.? O modlitwie tłumów w Warszawie w tamtych dniach, pisał w swych pamiętnikach świadek wiarygodny gen Maxim Weygand – doradca szefa polskiego Sztabu Generalnego gen. Tadeusza Rozwadowskiego, a wcześniej szef sztabu gen Focha
– zobacz tekst o modlitwie przed Bitwą na tej stronie http://cud1920.pl/582/modlitwa-przed-bitwa

Nie ma chyba dzisiaj dziedziny bardziej zmanipulowanej i zakłamanej jak polska historia, która stała się żerowiskiem dla swawolników, krętaczy i  kłamców. Ateistyczno – lewicowy głos prof. Jerzego Eislera nie jest czymś wyjątkowym w sprawie Cudu nad Wisłą. W kronikach Cudu, jest również długi zapis zmagań z jego sacrum. I jest to część historii walki starego przeciwnika z Bogiem.
Czesław Wójcik – Uglis 

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.