Czego nie wymyślili filozofowie?

LOGIKA JEST KRUCHA JAK SZKŁO. PĘKA I KRUSZY SIĘ W ZETKNIĘCIU Z MYŚLĄ BOGA

Marian Zdziechowski (1861 – 1938) – wielki moralista, etyk, filozof i człowiek głębokiej wiary – napisał w jednym ze swych szkiców następujące stwierdzenie:
[…] człowiek nie jest sam sobie celem, celem człowieka [jest] Bóg, który go stworzył. Tego Boga nosimy w sobie, ale sami bogami nie jesteśmy, Bóg mieszka w sercu człowieka, który Go czci, spełniając Jego prawo, ale zarazem przebywa w Niebie jako Stwórca, Pan i Sędzia. Połączenie obu tych logicznie wykluczających się wyobrażeń o Bogu jest rzeczą trudną, tragicznie trudną, dostępną tylko wyjątkowym duchom w wyjątkowych chwilach ich życia. Nikt tak żywo nie czuł Boga w swoim wnętrzu jak święty Augustyn: „Błądziłem jako owca zabłąkana, szukając Cię poza sobą, a Ty we mnie byłeś”. I nikt też tak głęboko, w poczuciu własnej nędzy i nicości nie korzył się przed Majestatem Pana, którego stolicy nie oglądał ani człowiek, ani anioł: „Bo ziemia, marnością ziemska jest, w porównaniu z Niebem Boga […].” Ale kto podążyć zdoła za wielkim nauczycielem Kościoła i ująć Boga „intra omnia sed non inclusum, extra omnia sed non exclusum?” I w tej bezsilności tkwi wiekuista tragedia myśli. Powinniśmy, a nie umiemy, godzić wewnętrznego, immanentnego Boga z Bogiem zewnętrznym, transcendentalnym. Przewaga transcendentalizmu prowadzi za sobą materializacje religii, obrazem stosunku Boga do człowieka staje się stosunek pana do niewolnika, jednostronny zaś immanentyzm, panteistycznie roztapiając Boga w człowieku, w końcu czyni go bogiem, poza którym innych bogów nie ma.” (M. Zdziechowski, „Masoneria – jej cele i ideały”, [w:] „W obliczy końca”, Warszawa – Ząbki 1999, s.14 – 15).

Marian Zdziechowski, którego teksty prowadzą czytelnika na głębokie wody myśli i uczuć, świadomie dokonuje w tym zacytowanym fragmencie pewnego uproszczenia i przerysowania problemu, aby pokazać poważny błąd myślowy europejskiego humanizmu. Autor stwierdza, że właśnie w tym drugim kierunku, (immanentnym ujęciu Boga, jakoby panteistycznie rozmywającego się w człowieku), poszedł od czasu Oświecenia humanizm. I ten nurt oświeceniowej myśli został przyjęty przez masonerię – zajadłego wroga Kościoła. Rozumowanie w tym wypadku jest takie: „Skoro Bóg jest we mnie, to oznacza, że ja jestem bogiem, i wszystkie myśli, zamiary i czyny moje nabierają cech boskich. Oto ja –człowiek – jestem jak Bóg”. A przecież to stwierdzenie, ta pokusa, ta pycha, jest znana z pierwotnego buntu pierwszego kłamcy i oszusta – szatana, którego zwodnicze światło pochodzi z samego jądra ciemności.

Karolczak do wpisuDla utrzymania się w pierwotnym założeniu tego wpisu, trzeba stwierdzić, że gdyby przedstawiony przez Mariana Zdziechowskiego dualizm w pojmowania natury Boga był w tej sprawie jedynym dylematem poznawczym człowieka, to dobrze jest czasem nie być filozofem, i niekoniecznie zawsze posługiwać się logiką. Logika bowiem, jako narzędzie ludzkiej myśli, z pozoru tylko wynosi możliwości poznawcze człowieka na wyżyny.
Ba, czasami nawet nakłada rodzaj kagańca ograniczającego ludzkie poznanie wszędzie tam, gdzie pojawiają się zjawiska i sprawy umykające z pod możliwości poznania umysłu wyćwiczonego właśnie na logice i prawach materii. Przykładów możną tu podać wiele; chociażby cudowne uzdrowienia opisane w Ewangelii, jak i te, które znane są współcześnie medycynie, a która w takich przypadkach stwierdza, że nie jest w stanie wytłumaczyć ich naukowo, w oparciu o logikę, prawa przyrody i tworzoną na nich technikę.

Więc nie zawsze logika!! Zwłaszcza gdy chodzi o możliwość poznawania wartości Najwyższych, bo jak mówi Bóg ustami proroka Izajasza „myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami, mówi Pan. Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi.” (Iz. 55, 8 – 9).

Dlatego wszystkie trudne sprawy ludzkiego poznania, z którymi nie poradzili sobie filozofowie, teolodzy, uczeni w piśmie i obrazach, samozwańczy mądrale (tych jest najwięcej), jak i pokorni zjadacze chleba – ci wszyscy którzy pytali, szukali, błądzili, którym nikt nie odpowiedział na zadane pytanie – znajdują odpowiedź i wyjaśnienie w miejscu chyba najbardziej nielogicznym; na Golgocie – pod Krzyżem Jezusa Chrystusa – bo „myśli moje [górują] nad myślami waszymi”.

Kilka lat spędziłem pracując zawodowo jako psychoterapeuta leczących się narkomanów. Do dziś z zażenowaniem wspominam te momenty, w których, czy to inni psychoterapeuci, czy też nieco już podleczeni pacjenci, usiłowali, w oparciu o logikę i przyswojoną wiedze psychologiczną, zrozumieć (a jak się da, to i kontrolować) – te zdarzenia, które były skutkiem nierozpoznawalnej logicznie miłości; Miłości Boga do człowieka oraz człowieka do Boga i innych ludzi. Posługując się tak ograniczonym narzędziem jakim jest psychologia, tworzona na logice i racjonalizmie, jest to całkowicie niemożliwe, „Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje nad waszymi drogami i myśli moje nad myślami waszymi.” (Iz. 55, 9).

Grafika w tekście: Jan Karolczak – „Duch Boży unosi się ponad chaosem materii”, rysunek tuszem na papierze, 9 x 10 cm, przeczytaj także na tej stronie „Pożegnanie Jana Karolczaka http://cud1920.pl/155/pozegnanie-jana-karolczaka

Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.