Golgota

retusz                                         Jan Karolczak – „Golgota”, rysunek tuszem na papierze, 5,5 x 17 cm

GOLGOTA

zbliżał się czas Paschy
bogobojni wybierali już ofiarnego baranka
zgodnie z tradycją
miał być pierworodny
najpiękniejszy
bez skazy i grzechu

handel powoli zamierał
jeszcze tylko ostatnie zakupy przed wydłużonym łikendem

przedwcześnie zestarzała młodzież
umawiała się na sobotnią dyskotekę
dilerzy rozsypywali biały proszek do plastikowych torebek
banki podliczały cotygodniowy przyrost salda

agenci do specjalnych zadań
wykonywanych metodą dziennikarska
wyłaniali się na chwilę z mętnej wody
(przerobionej z ludzkich umysłów)
aby zaczerpnąć łyk świeżego powietrza
przed czekającymi ich zadaniami w następnym tygodniu

wiejskie gospodynie zagniatały ciasto na przaśny chleb
członkowie klubu pobożnych inteligentów
zastanawiali się
jak (dla przedłużenia łikendu)
nakłonić biskupa
do przeniesienia niedzielnej mszy
z sobotniego wieczoru na piątek

bogobojni
(ach, bogobojni!)
lepiej nie naruszajmy ich myśli
zanurzonych w głębokiej toni tradycji i prawa
i powabnego powiewu
złocistych frędzli samouwielbienia

żebracy
(tych żal byłoby nie wspomnieć)
nawykli do trudów i niepowodzeń
instynktownie szukali schronienia
przed dramatem nadciągającej chwili

ptaki
dysząc otwartymi dziobami
czekały aż coś się wydarzy…

i wtedy
nabrzmiała grzechem Ziemia
z głębokim westchnieniem
poruszyła swoje żywioły

zatrzęsły się jej fundamenty
i światło dzienne ujrzały
ponure zaułki demonów

zdawało się
że ciemność zło i nienawiść
odniosły swoje zwycięstwo
gdy na samym szczycie Golgoty
(gdzie przebiegała granica piekła i Nieba)
szatan dotknął Świętości Boga

wówczas
(jak głosiła zapowiedź)
została odcięta mu głowa
i tylko jeszcze potężny ogon
w powolnej agonii wieków
zmiata trzecią cześć Ziemi
aż wypełni się brzemię czasu

kto stracił nadzieję w piątek
odzyskał ją w niedzielny poranek

(Wielki Post 2015)
Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.