Katyń – Smoleńsk 1940 – 2010

Nic, tak, jak Poezja – i nikt, tak, jak Poeta – nie zdoła dotknąć ropiejącej rany Narodu; postawić diagnozę nazywając rzecz po imieniu; założyć opatrunek z łez i cierpiącej Miłości; postawić pytanie o przyszłość, która z powodu naszych zaniedbań, dziś wydaje się być ponura i groźna, jak zimna otchłań zła.
Zapraszam do medytacji nad wierszem prawdziwego Poety, słusznie nazywanego współczesnym Norwidem – Kazimierza Józefa Węgrzyna.

JAK BIAŁA SZMATA NAD GŁOWĄ

ZAWISŁO MILCZENIE

na metr przekopana kłamstwem smoleńska ziemia
boli jak twardy knebel jak powróz na rękach
sterta złomu co leży boleśnie w pamięci
bezsilność i pogarda niewoli udręka

ciężki walec propagandy oszustwa i zmowy
wleczony przez dyplomacji pokrwawione daty
niszczy naszą nadzieję odwagę i męstwo
niebo naszej wolności zza więziennej kraty

kłamcy na konferencjach bawią się sumieniem
godnością i honorem pamięcią i prawem
rzucając kość pogardy między kundli jazgot
między poselskie ławy w spodloną Warszawę

zżyliśmy się z chorobą serca i sumienia
jakbyśmy zapomnieli…że wyrok już trwoży
wpisany w naszą zdradę tchórzostwo i klęskę
wpleciony w losy świata w gniew i zamysł boży

coraz większa przed nami barykada zniczy
drzazga pamięci i czerwonej pręgi zakażenie
wewnętrzny krwotok puchnie śmiertelną obawą
jak biała szmata nad głową zawisło milczenie

sprawa zamknięta zdrajcy umyli już ręce
jeszcze do nóg Narodu ochłap obietnicy
potem kolejne kłamstwo w szeleście gazety
rzucą z pogardą dla świętego spokoju ulicy

Kazimierz Józef Węgrzyn

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.