Stosunek Józefa Piłsudskiego do lotnictwa

Początki polskiego lotnictwa wojskowego związane są z pierwszym okresem po odzyskaniu niepodległości 1918 r. W wojnie polsko – bolszewickiej 1919 – 1920, po raz pierwszy w historii Polskiego Oręża, brało też udział lotnictwo. Ale, w tej wojnie lotnictwo polskie, jak i bolszewickie, nie odegrało tak znacznej roli, jak lotnictwo zachodnie w czasie I Wojny Światowej 1914 – 1918, ze względu na techniczne opóźnienia i możliwości oby stron
Breuguet XIV przycięty na stronę wwwIlustracja z książki: T. J. Kopański – „3. Eskadra wywiadowcza 1918 – 1920”, Warszawa 1999.
Kliknij w obrazek aby odczytać opis i nazwisko jego autora.

Autor pierwszej całościowej monografii o roli polskiego lotnictwa w tej wojnie, Krzysztof A. Tarkowski, ocenia wielkość wkładu polskiego lotnictwa wśród różnych rodzajów broni w ostateczne zwycięstwo na czwartym miejscu; po piechocie, kawalerii i artylerii – pozostawiając jeszcze dalej za lotnictwem rolę saperów, łączność i broń pancerną, (K. A. Tarkowski, „Lotnictwo polskie w wojnie z Rosją Sowiecką 1919 – 1920”, Warszawa 1991, s.125.
Nie mniej jednak, nasze wojska otrzymały ważne wsparcie od lotnictwa w wykonywaniu zadań zwiadowczych, i rzadziej, ale również i w bezpośrednich walkach frontowych, czego przykładem może być obrona Lwowa w sierpniu 1920 r. Oto jak tłumaczył swoje niepowodzenia pod Lwowem dowódca Konnej Armii Siemion Budionny w przechwyconej depeszy z 18 sierpnia: „W ostatnich dniach nieprzyjaciel w szerokim zakresie zastosował w walce z kawalerią samoloty, w ten sposób kompensując zbyt szczupłe siły. W dniu 16 i17 sierpnia eskadra nieprzyjaciela w liczbie dochodzącej do 9 płatowców, krążyły nad nacierającymi kolumnami konnej armii. […] Wojska atakowane z powietrza nie mniej niż 3 razy na dzień, mają ogromne straty w ludziach i koniach. W jednej tylko 6 – tej dywizji kawalerii w dniu 17 sierpnia zabito i raniono ponad 100 ludzi i 100 koni. Jedno z natarć 6 DK odparto wyłącznie za pomocą samolotów.” ( cyt. za: tamże, s. 119 – 120). Niezależnie od tego, że można tu dopatrzeć się próby usprawiedliwienia własnych niepowodzeń przez Budionnego, rola lotnictwa w obronie Lwowa była bardzo ważna, i jak widać skuteczna.

W przełomowym okresie Bitwy Warszawskiej Eskadra Toruńska zlikwidowała próbę sforsowania Wisły między ujściem Świdra a Glinką przez 8 Dywizję Strzelców z 16 Armii Nikołaja Sołłohuba. „[…] eskadra kilkoma samolotami zbombardowała pontony i inne środki przeprawowe przygotowane przez sowieckich saperów na przeciw Góry Kalwarii” (tamże, s.99). Ale takiej operacji lotniczej zabrakło w dniu 14 sierpnia między Bobrownikami a Nieszawą, gdzie przez Wisłę przedostały się niezbyt liczne siły Gaj Chana – Brzyskiana, które nie dysponowały większą ilością sprzętu przeprawowego. Polska lewobrzeżna obrona Wisły zlikwidowała tą bolszewicka ekspedycję, która jednak uczyniła sporo zamieszania, wzbudzając panikę wśród mieszkańców i szukających tam schronienia uciekinierów.
Udział lotnictwa w tej wojnie, to pasjonujące obrazy walk, potyczek i akcji wywiadowczych, w których uczestniczyli nasi piloci.

W sumie jednak oceny po zakończeniu wojny były dla lotnictwa niekorzystne, i odbiły się negatywnie na możliwości jego rozwoju w II Rzeczpospolitej. Prócz lotnictwa, dotyczyło to także wojsk motorowych i broni pancernej, o czym tak boleśnie przekonała się Polska we wrześniu 1939 r. Wynikało to z niewiedzy i ignorancji wyższych dowódców, także i Marszałka Piłsudskiego.
Krzysztof A. Tarkowski przedstawia stosunek wyższych dowódców do lotnictwa na przykładzie opinii trzech generałów: Gen. Władysław Sikorski doceniał rolę lotnictwa ale w dalszej perspektywie, w przyszłej wojnie. Gen. Rydz – Śmigły z szacunkiem odnosił się do pilotów i doceniał ich bohaterstwo, ale nie posiadał całościowego spojrzenia na lotnictwo i nie był wstanie dokonać jego pełnej oceny. Kuriozalną opinię o lotnictwie, którą przytaczam za K. A. Tarkowskim, posiadał gen. Olgierd Pożerski – początkowo w tej wojnie dowódca 8 Brygady Artylerii, z późniejszymi awansami na dowódcę 18 i 20 Dywizji Piechoty – wspaniały kresowy gawędziarz, bardzo lubiany przez Piłsudskiego. Jego rozmowa z Marszałkiem o lotnictwie miała taki przebieg:
– Pożerski: Nu ja tyż był na wojnie, tyż widział lotników.
– Piłsudski: No i co? Strzelał Pan?
– Pożerski: Nieraz bywało idę z bateria, a tu lotnik. To ja komendę: W kanawu jejo [do rowu z nią [przyp. – K. Tarkowski]; i ot stanęła armata rakiem, a wtedy po aeroplanu – pierwoje i walić!
– Piłsudski: I co zestrzelił Pan?
– Pożerski: Zestrzelić, nie zestrzelił, ale zdrowo nastraszył… Zaraz odleciał! ( M. Romeyko, „Przed i po maju”, Warszawa 1967, cyt. za: K. A. Tarkowski, op. cit., s. 123 – 124).
Ta anegdotyczna rozmowa obrazuje, zdaniem Tarkowskiego, drwiąco – poklepujący stosunek do lotnictwa większości wyższych dowódców, i był wprost obowiązkowy w okresie międzywojennym. (tamże, s. 124).
Ocenie stosunku samego Marszałka do lotnictwa poświęcił Tarkowski w swojej publikacji więcej miejsca, i ten fragment warty jest przytoczenia w całości:

”Naczelny Wódz, Józef Piłsudski w czasie działań wojennych 1919 – 1920 kilkakrotnie stykał się osobiście z lotnikami i lotnictwem. Niestety, pierwsze jego spotkanie miało katastrofalny (dosłownie) przebieg. Było to 23 sierpnia 1919 r. na polu mokotowskim, gdzie wówczas mieściło się warszawskie lotnisko. Tego dnia dokonywano oficjalnie oblotu pierwszego samolotu zbudowanego w niepodległej Polsce. Na pokaz przybyła generalicja i sam Naczelnik Państwa, dla których przygotowano specjalną trybunę honorową. Nastąpił start samolotu z załogą por. Jesionowski – inż. Słowik. Była to kopia niemieckiego Rolanda CL – 2, opracowana i wykonana przez inż. Słowika, ale przy jego budowie popełniono szereg błędów, dobrano materiały o niewłaściwym współczynniku wytrzymałości oraz dokonano szereg innych przeoczeń. W rezultacie po wykonaniu kilku manewrów na wysokości około 500 m, samolot nagle stracił oba skrzydła i runął w dół rozbijając się na miazgę w odległości 150 m od trybuny i grzebiąc załogę pod swymi szczątkami. Taki był pierwszy kontakt Naczelnika Państwa z nowym rodzajem broni. W tym wydarzeniu właśnie oficerowie upatrywali przyczynę niechęci Piłsudskiego do lotnictwa, który w roku 1929 wydał sławetny rozkaz określający zadania lotnictwa. Cytat za M. Romeyko, op. cit., s. 395: „… zabraniam wszelkich walk, zwalczań, ostrzeliwań i bombardowań dokonywanych przez lotnictwo. Lotnictwo ma służyć tylko do wywiadu i tylko na tym kierunku należy je używać”. Koniec cytatu
Rozkaz ten nie był specjalnie respektowany, bowiem jeszcze za życia Marszałka rozpoczęto budowę myśliwców Pułaskiego, przystąpiono do projektowania „Łosia” i innych nowoczesnych samolotów, co w pewnym stopniu złagodziło skutki tego polecenia. Niestety nie można zapominać, że polskie lotnictwo towarzyszące do 1939 r. było kontynuacja i rozwinięciem pomysłu J. Piłsudskiego – lotnictwa tylko dla wywiadu, i to działającego w realiach 1920, czyli bez kontrakcji lotnictwa przeciwnika.
Tak więc to, że J. Piłsudski uprzedził się do lotnictwa wojskowego, spowodowało, że w okresie II Rzeczpospolitej kraj miał co prawda wspaniałych pilotów i konstruktorów oraz niezłe projekty techniczne, lecz przede wszystkim dla lotnictwa pozostawiono koncepcję działania z roku 1920.” (tamże, s. 124 – 125).

Uzupełnieniem powyższej opinii Tarkowskiego jest uwaga Huberta Mordawskiego – autora obszernej monografii o polskim lotnictwie wojskowym z tego okresu, który zwraca uwagę na polityczny aspekt tej sprawy:
„Brak obiektywnej oceny wkładu lotnictwa w ogólny wynik wojny wynikał także z faktu, że – praktycznie rzec ujmując – nie służyli w nim oficerowie wywodzący się z legionów. A to już problem natury politycznej. Zaowocował on jednak m.in. tym, że w styczniu 1923 roku stanowisko szefa Departamentu Żeglugi Powietrznej Spraw Wojskowych powierzano francuskiemu generałowi Garmondowi Levegue, co już wtedy odebrano jako decyzję kuriozalną, a po zamachu majowym dokonano w lotnictwie czystek kadrowych. O dalszym rozwoju lotnictwa w II Rzeczpospolitej decydowała kadra wywodząca się z legionów. Wywarło to znaczący, negatywny wpływ na kształtowanie się doktryny obronnej, koncepcji organizacji lotnictwa, jej struktur, kierunków rozwoju i opracowanie zasad operacyjnego wykorzystania.” (H. Mordawski, „Polskie lotnictwo wojskowe 1818 – 1920”, Wrocław 2009, s. 366 – 367).

Blask efektownego zwycięstwo z 1920 roku, przypisywany niemal wyłącznie Józefowi Piłsudskiemu przez ludzi z Jego obozu, jak i stawianie przez Piłsudskiego siebie samego na piedestale zwycięskiego geniuszu, wbiły Go w pychę, która ostatecznie przyniosła gorzkie skutki dla Rzeczpospolitej, a Jego samego postawiła wobec niekończącego się pytania; czy reprezentował On prawdziwą wielkość, czy tylko jej pozory?
Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.