Walka – epizod 1 – Stanisław Rembek ; atak bolszewicki na polskie okopy

„Nagle zrobiła się chwila ciszy, może jedyna w tej bitwie. Wypełniało ją tylko brzęczenie kul i świergotanie granatów, które jeszcze nie zdążyły ukończyć swego lotu. Zaraz jednak piekielny hałas zerwał się ze wzmożoną siłą. Słychać w nim było bliskie krzyki ludzkie. We mgle zamajaczył, niby seria pękających granatów, łańcuch atakujących. Poderwali się nagle z ziemi i biegli całym pędem, jak ludzie, których życie zależy od szybkości ich biegu.
– Ura! Ura! Ura! – skrzeczeli z całych sił.
Głosy ich zniknęły natychmiast w straszliwym trzasku, od jakiego zatrzęsły się okopy. Terkotanie kulomiotów [kulomioty – karabiny maszynowe, nazywane także w żołnierskim żargonie maszynkami – CWU] przeszło jakby w szum śmigieł tysięcy samolotów. Szturmująca ława prysła niby stado spłoszonych wystrzałem wróbli. We mgle pomykały luźne grupki uciekających na łeb,  na szyję krasnoarmiejców. Polskie maszynki wściekały się, ścigając ich śmiercionośnym gradem ołowiu.
Nim jednak kompania zdążyła uświadomić sobie radość z odniesionego zwycięstwa, z oparów wychynęła nowa fala pędzących ku nim nieprzyjaciół.
_ Druga linia! Druga linia! – wołano w okopach.
Nie był to jednak koniec. Na wzgórzu ponad tumanem ukazały się figurki trzeciego łańcucha piechoty. Bolszewicy zachowali carskie tradycje miażdżenia wrogów żywymi taranami mas.
Kompanię ogarnęło szaleństwo. Żołnierze wyskakiwali jak marionetki paląc z tak niesłychana szybkością, że żadna w świecie wprawa prócz grozy śmierci nie mogłaby jej nadać ruchom ludzkim. Druga linia natarcia dobiegała go rzeki.
 Obrońcy walili w nią jak wściekli. Paprosiński [podporucznik, dowódca plutonu – CWU] jął z wolna odpinać pochwę swego parabellum. […] Dotknął delikatnie ramienia plutonowego Zajączkowskiego, który wsparty lewym biodrem o ścianę okopu palił jak maszyna, szarpiąc zamek z taka gwałtownością, że omal karabin nie rozleciał mu się w kawałki. Poczuwszy rękę Paprosińskiego, szarpnął się w tył tak gwałtownie, jakby się chciał rzucić oficerowi do gardła. Miał nieprzytomne oczy gorączkującego człowieka.
– Nasadzić bagnety i przygotować granaty ręczne – powiedział Paprosiński łagodnie.
– Chłopcy! Bagnet na broń! – ryknął wzdłuż rowu podoficer.
Nikt, zdawałoby się, nie zwrócił uwagi na tę komendę, mimo to za kilkanaście sekund okop jeżył się szerokimi nożami.” ( S. Rembek, „W polu”, Warszawa 1993, s. 82 – 83).

Stanisław RembekStanisław Rembek (1901 – 1985), historyk, pisarz, nauczyciel, żołnierz wojny polsko – bolszewickiej 1919 – 1920, i obrony Warszawy 1939r. Cokolwiek by o Nim powiedzieć, to najpierw trzeba zdjąć przed Nim czapkę, i chylić czoła przed Jego patriotyzmem, pisarskim talentem, religijnością czystą – bez cienia dewocji, która jak płomień jest zdolna wypalać najlepsze srebra i złoto wiary w Boga, także przed Jego niezwykłą zdolnością autoanalizy swej psychiki i głębi natury ludzi z którymi się zetknął. Autor prozy z najwyższej pułki. Jego opisy batalistyczne umieszczane są przez krytykę zaraz na drugim miejscu za Sienkiewiczem. Nie pudrował wysiłku i poświęcenia żołnierzy broniących Polski przed bolszewicka nawałą w 1920 roku. Niemile widziany przez piłsudczykowski establishment w II Rzeczpospolitej, jeszcze gorzej traktowany w czasach PRL – nieustannie spychany za życia ku zapomnieniu. Obecnie ciągle jeszcze nie odkryty i nieznany, bo w III RP, podobnie jak w PRL – u niewiele miejsca na autentyczny patriotyzm, prawdę i głos dla autentycznej religijność, która bierze swój początek z konfrontacji Siły Miłości oraz ludzkiej słabości i upadku człowieka.
Powieść „W polu” wydana po raz pierwszy, bodajże w 1937r., powstała na kanwie osobistych przeżyć 19 – to letniego Rembeka, żołnierza – artylerzysty w 1 Dywizjonie 10 Pułku Strzelców Kaniowskich w 10 Dywizji gen. Żeligowskiego, która przez sześć tygodni brała udział w wielkim odwrocie polskim znad Auty i Berezyny od 4 lipca 1920r. Źródłowe zapisy tych przeżyć żołnierza Stanisława Rembeka z tej kampanii, znajdują się w Jego „Dziennikach – Rok 1920 i okolice”, wydanych w 1997r., a powieść „W polu” jest ich literackim przekształceniem w formie fabularnej. Proza to pod każdym względem niezwykła i godna polecenia. Jego powieści są do kupienia na internetowych giełdach książek. Polecam. CWU.
Na zdjęciu Stanisław Rembek w mundurze polowym. Foto z roku 1920, lub 1921.

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.