Jak wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra pomniejszył czyn i zasługę ks. Ignacego Skorupki i warszawskiej młodzieży – cześć III: Manipulacje czasem

NIEGODZIWE MANIPULACJE W PIĘKNEJ, CZYSTEJ, SPRAWIE.

CZĘŚĆ III: MANIPULACJE CZASEM

Bitwę pod Ossowem można podzielić na cztery następujące po sobie fazy:
1. Przełamanie frontu pod Leśniakowizną przez bolszewików przed świtem 14 sierpnia i bolszewicka próba opanowania Ossowa z marszu. Po polskiej stronie dezorganizacja i chaotyczne wycofywanie się rozbitych i przemieszanych oddziałów na Poligon Rembertowski. Gorączkowe, i nieudane, próby opanowania sytuacji przez oficerów cofających się oddziałów.
2. Wprowadzenie do akcji naszych odwodów; I Batalionu im. Weteranów 1963 roku, 236 Pułku Piechoty Armii Ochotniczej (dowódca por. Stanisław Matarewicz, zastąpiony na początku bitwy przez ppor. Mieczysława Słowikowskiego, kapelan ks. Ignacy Skorupka) oraz krótkotrwałe użycie kompani marszowych z 221 Pułku Piechoty, który był pułkiem uzupełniającym dla 21 Pułku Piechoty im. Dzieci Warszawy (dowódca użytych kompani mjr Dobrowolski)
Faza zaciekłej, wielogodzinnej, obrony Ossowa przez I/236 pp., złożony głownie z warszawskiej i mazowieckiej młodzieży oraz dołączających do nich pojedynczych żołnierzy i małych grupek z rozbitych oddziałów. Bohaterski opór obrońców Ossowa w walce z zaprawionymi w bojach strzelcami 79 Brygady Chachaniana, z 27 Dywizji Putny (nazywanej dywizją „żelazną”), 16 Armii Sołłohuba.
3. Odsiecz III Batalionu 13 Pułku Piechoty, pod dowództwem por. Jana Szewczyka. Przełamanie bolszewickich ataków pod Ossowem.
4. Polski kontratak, wyparcie bolszewików z rejonu Ossowa, i osiągnięcie linii frontu z przed bitwy pod Ossowem.

Wintorowski do druku                    Leonard Wintorowski – „Bohaterska śmierć ks. Ignacego Skorupki”

Każde wydarzenie wojenne, niezależnie od jego skali, aby mogło być dobrze udokumentowane, wymaga dokładnego określenia czasu dokumentowanych wydarzeń.

Popatrzmy na przedstawione wyżej cztery fazy Bitwy pod Ossowem. Gdyby, na przykład, druga faza bitwy, czyli opór stawiany przez niedoświadczonych i słabo uzbrojonych żołnierzy ppor. Słowikowskiego, trwał krótko; powiedzmy kwadrans, albo najwyżej pół godziny, to nie byłoby w tym czegoś nadzwyczajnego – po prostu słabsi ulegli silniejszym.
Gdyby trwał ze trzy godziny – to, to byłoby już dowodem waleczności obrońców. I nawet, gdyby ulegli przeciwnikowi po tym czasie, to nie stanowiłoby to dla nich ujmy.

Ale gdyby opór, tych niedoświadczonych młokosów, dla których bitwa pod Ossowem była ich pierwszą w życiu stoczoną bitwą i krwawym chrztem ogniowym, trwał nie trzy godziny, ale dziewięć – dziesięć godzin, a dużo silniejszy nieprzyjaciel nie zdołał ich pokonać – to, to już jest bohaterstwo, przed którym trzeba chylić czoła i przyklęknąć nad przelaną krwią obrońców.

Popatrzmy jakich niezwykłych operacji nad czasem stoczonej Bitwy pod Ossowem dokonał na papierze „wybitny dokumentalista” i „prekursor polskiej wojskowej archiwistyki” mjr Bolesław Waligóra, na przykładzie jego opisu odsieczy por. Szewczyka (faza III).
Wszystkie niżej zacytowane fragmenty opisu Waligóry o przebiegu rozwijającej się odsieczy dotyczą określenia czasu tych wydarzeń. Pochodzą one z jego pracy z 1932r., z rozdziału „Przeciwnatarcie III batalionu 13. p. p. Wyrzucenie nieprzyjaciela z Ossowa i Leśniakowizny.”, (bez numeracji stron). Zacytowano po kolei, od miejsca, gdy odsiecz wyruszyła do Ossowa:
– „III batalion 13. p. p. wyruszył rano dnia 14 VIII i pomaszerował przez poligon […]”.
– „Po zebraniu tych wiadomości por. Szewczyk pociągnął swój batalion w kierunku Ossowa […]”.
– „Przed rozpoczęciem dalszego marszu […]”.
– „[…]już z chwilą osiągnięcia stanowisk I/8. p. a. p. […]”.
– „Marsz w stronę Ossowa, gdzie toczył się bój, trwał jakiś czas.”
– „Po kilku minutach batalion we wzorowym porządku ruszył polną drogą […]”.
– „Od czasu do czasu zatrzymywano się po drodze […]”.
– „Niebawem kompanie podeszły nad rzeczkę […]”.
– „Wkrótce por. Szewczyk wydał krótki rozkaz […]”.
– „Gdy połączenie z baterią zostało nawiązane […]”.
– „[…] początkowo nieprzyjaciel otworzył silny ogień […]”.
– „Z chwilą, gdy rozwinęło się natarcie III/13. p. p. ruszyły również naprzód kompanie 221. p. p. oraz oddziały 36., 33. i II 236. p. p. skupione w okolicy Ossowa.”
– „Wkrótce ścigające oddziały osiągnęły pozycję przedmościa, na którym zatrzymały się.”.
I to wszystko. Nie ma już więcej informacji o przebiegu odsieczy batalionu por. Szewczyka w czasie. Nie ma informacji jak długo trwał marsz batalionu do Ossowa, jak długo trwał jego wspomagający atak w celu przełamania impasu w Ossowie, ani kiedy został on zakończony. Wobec tego nie mamy tu do czynienia z wojskowym dokumentem, ale z fabularną narracją majora Waligóry, która może i ma jakieś walory beletrystyczne, ale niewielką wartość dokumentacyjną.

waligora

mjr Bolesław Waligóra (1898 – 1940) uznawany w II Rzeczpospolitej, jak i obecnie, za wybitnego dokumentalistę i archiwistę wojskowego.

Jednak w jego publikacjach poświęconych Bitwie pod Ossowem i śmierci ks. Ignacego Skorupki jest bardzo wiele poważnych nieprawidłowości, zniekształcających całkowicie obraz tych wydarzeń.

A przecież mjr Bolesław Waligóra dysponował wieloma dokumentami na temat przebiegu Bitwy pod Ossowem, z których część cytuje w swojej pracy, wśród nich pisemną relację dowódcy bitwy ppor. Mieczysława Słowikowskiego. A gdyby były jakieś niejasności w tych dokumentach, to miał wtedy jeszcze łatwy dostęp do uczestników tych wydarzeń, od których mógł czerpać bezpośrednie informacje.
W całym rozdziale o odsieczy batalionu por. Jana Szewczyka, w publikacji Waligóry z 1932 r., są podane tylko dwie informacje godzinowe, które jednak nie wyjaśniają tej sprawy.
Pierwsza, że około godz. 5 rano III/13. p. p. por. Szewczyka otrzymał rozkaz dowódcy pułku przeciwuderzenia w rejonie Ossowa, gdzie doszło do przerwania frontu. Batalion w tym czasie był daleko od pola walki w Ossowie, bo w koszarach rembertowskich (początek omawianego rozdziału).
Druga informacja, cyt.: „Trudno ściśle określić, jakie zadanie otrzymał ten batalion, gdyż meldunek 8. d. p. z g. 12:15 podaje tylko, że III/13.p.p. został skierowany na linię niemieckich okopów na zachód od Ossowa. Z tego meldunku można wnioskować, że III/13. p. p. nie był przeznaczony do przeciwuderzenia na Ossów, lecz raczej do obsady II pozycji przedmościa” (tamże).

Obie te informacje nie udzielają odpowiedzi na pytania o czas akcji batalionu por. Szewczyka w Ossowie, i godziny jej zakończenia. A ta sprawa ma zasadnicze znaczenie dla określenia postawy i wielkości czynu młodocianych obrońców Ossowa, pod dowództwem ppor. Słowikowskiego.

W tej sytuacji należy postawić pytanie, czy taki opis akcji batalionu por. Szewczyka jest skutkiem niestaranności i zaniedbania dokumentalisty Waligóry, czy jego świadomego działania?
Sprawę tą wyjaśnia dalsza analiza tekstów mjr Waligóry, zwłaszcza porównanie opisu tej samej bitwy w jego pracy z 1934 roku.

W obu swych pracach, z 1932 i 1934 r., Waligóra cytuje fragment pisemnej relacji dowódcy bitwy ppor. Słowikowskiego, mówiący o wysiłku i zmęczeniu jego żołnierzy.
W pracy Waligóry z 1932 r. ten fragment brzmi: „Zmęczenie ich dochodzi do ostatecznych granic tak, że około godziny 12:00 nawet z rewolwerem w ręku nie mogę zmusić do poderwania się i ruszenia naprzód. Linia tyralierska leży prawie bez życia, z rzadka tylko strzelając” (Relacja pisemna kpt. dypl. M. Słowikowskiego, cyt. za B. Waligóra, tamże, rozdział „Walka w Ossowie”).
Natomiast w pracy Waligóry z 1934r. ten fragment został pocięty i wygląda tak (kursywą tekst M. Słowikowskiego): „[…] zmęczenie doszło do ostatecznych granic i w końcu podporucznik Słowikowski, jak podaje, Nawet z rewolwerem w ręku – nie mógł zmusić – do poderwania się i ruszenia naprzód. Linia tyralierska leży prawie bez życia, z rzadka tylko strzelając.”.(B. Waligóra, „Bój na Przedmościu Warszawy w sierpniu 1920 roku”, reedycja z 1934r, – Oświęcim 2015. s. 374).
W tym drugim zacytowaniu nie ma już informacji Słowikowskiego, że około godz., 12 jego wojsko, chociaż skrajnie umęczone, zalegało nadal na polu walki, nie przepuszczając również umęczonego jak oni nieprzyjaciela.
Dlaczego Waligóra dokonał tego pominięcia? – może chciał tylko skrócić ten cytat. Może. Ale wygląda na to, że bardzo starał się przyspieszyć atak batalionu III/13, aby w swoim opisie skrócić przez to czas bohaterskiego oporu żołnierzy ppor. Słowikowskiego, gdyż w tej pracy z 1934 r. podaje na str. 381: „Z chwilą rozwinięcia się natarcia porucznika Szewczyka ruszyły naprzód oddziały, znajdujące się na lewym skrzydle, poderwane na rozkaz dowódcy dywizji. Działo się to około godziny 11:00.”, przy czym nie podaje źródła tej informacji.
Widać jak Waligóra uwikłał się w swoich manipulacjach, gdyż jeśli w pracy z 1932 r. podał za Słowikowskim, że obrońcy Ossowa około godziny 12, chociaż skrajnie umęczeni, nadal byli na polu walki, nie przepuszczając również umęczonego jak oni nieprzyjaciela, to musiał pominąć tą informację w pracy z 1934 r., gdyż chciał przyspieszyć na papierze przybycie odsieczy do Ossowa na godz. 11.
Dla ścisłości, trzeba ten wywód uzupełnić jeszcze jedną informacją Waligóry. W pracy z 1934 roku (na tej samej stronie) pisze: „W tymże czasie kapitan Zaremba, dowódca II dywizjonu 11 Pułku Artylerii Polowej, meldował (o godzinie 11:45): Nasza piechota idzie do kontrataku wspierana własna artylerią. Dowództwo XVI Brygady już o godzinie 11:30 meldowało o powodzeniu.”.
Stopień wiarygodności tych dwu meldunków jest trudny do ustalenia, gdyż było kilka (około 6) ataków naszej piechoty podejmowanych z Ossowa. O którym to ataku meldował  kapitan Zaremba? – chyba nie o ostatnim zwycięskim, gdyż dowódca bitwy ppor. Słowikowski podaje zupełnie inny rozkład tych wydarzeń w czasie, co zobaczymy poniżej.
Trzeba też bardzo ostrożnie podchodzić do oceny własnej działalności naszej artylerii pod Ossowem, gdyż w sumie jej rola ograniczyła się głównie do ostrzału zaplecza atakujących bolszewików i blokowanie dróg prowadzących od wschodu do Ossowa.

Słowikowski 1896 - 1989

gen. Mieczysław Zygfryd Słowikowski (1896 – 1989). Znany przede wszystkim jako as wywiadu na Zachodzie podczas II Wojny Światowej. Mniej znana jest jego wielka zasługa w Bitwie pod Ossowem w dniu 14 sierpnia 1920 r., gdzie objął dowództwo nad I Batalionem im. Weteranów 1863r., 236 P.P. Armii Ochotniczej, i przez wiele godzin skutecznie dowodził całością bitwy, dysponując głównie niedoświadczonym i niewyszkolonym wojskiem, złożonym z warszawskiej młodzieży.
Pod Ossowem miał jeszcze niezaleczoną ranę odniesioną na Wschodzie, a pod mundurem medalik z Matką Boska Częstochowską, który zawiesiła mu na piersiach jego Matka, gdy wyruszał na wojnę.

Może ktoś powiedzieć: co to za spór o jedna godzinę z całodniowej bitwy, gdy czas podczas walki chwilami galopująco przyspiesza, to znów ciągnie się niemiłosiernie w oczekiwaniu pomocy.
Nie jest to jednak spór o jedna godzinę. Chodzi o coś więcej. Przeczytajmy teraz kilka cytatów dotyczących czasu tych wydarzeń z publikacji Mieczysława Słowikowskiego z 1964r. Jest w niej zupełnie inny obraz Bitwy pod Ossowem, niż to co podaje w swoich pracach Bolesław Waligóra. Z dużym prawdopodobieństwem można przypuszczać, że zasadnicza część informacji, zawarta w cytowanej przez Waligórę pisemnej relacji Słowikowskiego z 1932 roku, pokrywa się z tym, co jest w jego publikacji z 1964 r.
Zgodnie z otrzymanym rozkazem, ppor. Słowikowski poprowadził oddział, którym dowodził do pierwszego ataku. Napisał o tym tak; „Chcąc jak najszybciej przejść na lewą stronę wsi poleciłem wyłamać przydrożne opłotki. Spojrzałem na zegarek, była 5 godzina rano.” (M. Słowikowski, „Bój w obronie Warszawy i śmierć ks. I. Skorupki”, Londyn, 1964, s. 40).
Ten pierwszy atak, podobnie jak i kilka następnych, nie powiódł się. Ppor. Słowikowski zwołał pospieszna odprawę dowódców kompani, na której „Wszyscy zgodzili się, że należy bronić wsi do upadłego. Była prawie 6 – ta godzina rano.” (tamże, s. 44).
”Jak liczyłem, mniej więcej około godziny 6.30 rano piechota nieprzyjaciela wdarła się do wsi.”. (tamże, s 46).
”Nie było czasu na posiłek. Żołnierze nic nie mieli w ustach przez cały dzień. Walka we wsi trwała ze zmiennym szczęściem przez cały dzień.” (tamże, s. 47).
”Największe nasilenie boju trwało mniej więcej do godziny drugiej po południu 14 sierpnia. (podkr. – CWU) W późniejszych godzinach popołudniowych nacisk wroga zelżał, wyczuwałem osłabienie z jego strony, które przejawiało się nawet w nasileniu ognia karabinów maszynowych.
Należy jednak powiedzieć prawdę. Batalion miał duże straty, a żołnierz był bardzo zmęczony.
Od dowództwa nie przychodził żaden rozkaz, żadna pomoc. Nie wiedziałem co o tym sądzić. Nie miałem żadnej łączności. Nie miałem też po prostu możliwości ani czasu na posłanie łącznika nie znającego drogi.
Toteż gdy miedzy godziną 4 – tą a 5 – tą po południu przymaszerował do wsi batalion 13. p. p. pod dowództwem kpt. Szewczyka  
(podkr. – CWU) odetchnąłem z ulgą. Sądziłem, że ma wzmocnić naszą obronę i wykonać natarcie dla odrzucenia nieprzyjaciela.
Kpt. Szewczyk powiedział, iż otrzymał rozkaz udania się do wsi Ossów i pozostania tam jako odwód dywizji. Nie może więc wiązać się w żadną walkę.
Ze względu na stan i wyczerpanie ochotników, nie było to zbyt pocieszające. Przyjście jednak świeżego wojska pobudziło i dodało pewności ochotnikom.
Postanowiłem wykonać ostatni atak już całym baonem. Czułem, iż mogłem zdecydować się na ten zryw.
Około godziny 5 – tej po południu
(podkr. – CWU) batalion przeszedł do natarcia. Tym razem nasze „hurra” we wsi było potężniejsze od poprzednich. Opór wroga był bardzo słaby, umilkły jego karabiny maszynowe. Wyczułem, iż wycofują się teraz pośpiesznie. Nie zatrzymałem więc linii na lizjerze wsi, lecz parłem naprzód by zająć jak najprędzej z powrotem okopy pod Leśniakowizną. Wróg uchodził nie stawiając już żadnego oporu.
W tym parciu naprzód miałem koło siebie kaprala Michalaka z dawnej 8 – mej kompanii 36. p. p. Podniecony i chcąc jak najszybciej zająć starą linię obronną nie oglądałem się na nic. Był to prawie że bieg. Wróg musiał jednak uchodzić jeszcze szybciej bo nie napotkaliśmy go nigdzie.
Gdy dotarłem do linii okopów wtedy dopiero spostrzegłem, że mam koło siebie prócz kaprala tylko ośmiu żołnierzy. Za nami na drodze nie było nikogo.
Bój był skończony. Uwieńczyło go nasze zwycięstwo, a mnie dopiero teraz ogarnął strach.”
(tamże, s. 47 – 48).
„Dałem rozkaz kapralowi pozostania w okopach na drodze, a sam biegłem ile tchu w piersiach do Ossowa, by zebrać rozproszonych ochotników dla obsadzenia pozycji pod Leśniakowizną. Napotykanym, a odpoczywającym po drodze, polecałem natychmiast iść dalej aż do spotkania żołnierzy w okopach.”. (tamże, s. 49).

Tak wyglądało to zwycięstwo w relacji wiarygodnego świadka dowódcy stoczonej bitwy ppor. Mieczysława Słowikowskiego.

ksiażkaA tak ocenił je wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra: „Należy nadmienić, że przełamanie kryzysu i powodzenie pod Ossowem należy przede wszystkim przypisać uderzeniu III batalionu. Dowódca dywizji wspomina, że natarcie III batalionu 13 Pułku, to jedno z najlepiej prowadzonych, jakie widziałem na wojnie (zasługa mjr. Szewczyka i por. Marchewy)”.(B. Waligóra, „Bój na Przedmościu Warszawy…, s. 381).

Chwała walecznym żołnierzom mjr Szewczyka i por. Marchewy. Dowódca bitwy ppor. Słowikowski nie uczynił ujmy, i nie pomniejszył zasług tych dowódców i ich żołnierzy w swoich, cytowanych tutaj wspomnieniach. Ale też pokazał jaki naprawdę był udział III batalionu w całości bitwy, to jest; skuteczne i zbawienne dla obrońców Ossowa przełamanie impasu bitwy – ale nic więcej – bo później batalion por. Szewczyka przeszedł do swoich wyznaczonych zadań, i pozostawił obrońców Ossowa swojemu losowi. Na szczęście ten los okazał się dla nich, dla Warszawy i całej Polski łaskawy.

Szanowny Czytelniku. Zatrzymaj się jeszcze przez chwile nad tą ważna dla naszej historii sprawą, i spróbuj odpowiedzieć, który z obu tych cytowanych autorów jest bardziej wiarygodny? Któremu należy się imię prawdomównego, a kto jest krętaczem i manipulantem na usługach racji mniejszych niż prawda i honor?

W odpowiedzi na te pytania może jeszcze pomoże przygotowywana następna cześć poświęcona manipulacjom mjr Bolesława Waligóry, pt. „Wyśmiewanie bohaterskich obrońców”.

Czesław Wójcik – Uglis

PRZECZYTAJ TAKŻE NA TEJ STRONIE POZOSTAŁE TEKSTY O MANIPULACJACH mjr BOLESŁAWA WALIGÓRY W SPRAWIE ŚMIERCI ks. IGNACEGO SKORUPKI I PRZEBIEGU BITWY POD OSSOWEM W DNIU 14 SIERPNIA 1920 ROKU.

Te wpisy będą jeszcze poprawiane i uzupełniane.

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.