Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – część III: Modlitwa

GDY PYTAMY O CUD NAD WISŁĄ W 1920 ROKU, NAJPIERW ZATRZYMAJMY SIĘ PRZY FENOMENIE CUDOWNEJ OBRONY JASNEJ GÓRY W CZASIE POTOPU SZWEDZKIEGO.

Ten wpis warto przeczytać dokładnie, gdyż zawiera klucz do zrozumienia fenomenu cudownej obrony Jasnej Góry 1655 i Cudu nad Wisłą 1920.

Zapraszamy również do przeczytania wcześniejszych wpisów na temat cudownej obrony Jasnej Góry; niżej na stronie głównej; lub w zakładce „Jasna Góra”.

Ora et labora – módl się i pracuj. Ta prosta benedyktyńska reguła życia zakonnego, sprawdziła się w czasie pokoju.
Ale w czasie wojny, gdy zagrożone jest życie, wolność i świętość miejsc wybranych przez Boga, przekształca się ona w Oratio et pugna – modlitwa i walka.

Człowiek walczy, Bóg daje zwycięstwo – czytamy w Słowniku Teologicznym. Tak właśnie było na Jasnej Górze, w dniach szwedzkiego oblężenia w 1655 roku, gdy modlitwa i walka przenikały się nawzajem w tajemniczej współpracy.
Modlitwa zdawała się wyprzedzać walkę, i rzeczywiście ją wyprzedzała. Pomagała odnosić zwycięstwa tam, gdzie wydawało się to niemożliwe.
Walka natomiast była częścią modlitwy. Stawała się modlitwą wyrażoną orężem, zbrojnym wysiłkiem i ofiara krwi, która nie ominęła obrońców Jasnej Góry. Mówi o tym pamiętnik Ojca Kordeckiego.
o. Augustyn Kordecki do drukuOjciec Augustyn Kordecki (1603 – 1673) – Przeor Klasztoru Paulinów na Jasnej Górze. Jego niezłomna wiara, modlitwa i wielkie zaufanie pokładane w Bożej Opatrzności, doprowadziły do przezwyciężenia  szwedzkich usiłowań opanowania jasnogórskiego Klasztoru.
To Jego wspominał i przepowiadał pojawienie się takiego przywódcy ks. Ignacy Skorupka, na dwa tygodnie przed swą śmiercią 14 sierpnia 1920 roku, w czasie największego zagrożenia dla Polski ze strony bolszewików, czym nieświadomie zapowiedział swą chwalebną śmierć i rolę potężnego rozbłysku duchowego, elektryzującego cofający się od 6 tygodni polski front. (Obraz ze zbiorów Jasnogórskich)

MODLITWA PRZED WALKĄ
Jeszcze przed rozpoczęciem oblężenia, Przełożony Jasnej Góry o. Augustyn Kordecki „[…] dnia 18 listopada zwołuje wszystkich Ojców Zgromadzenia zakonnego oraz tych, którzykolwiek ze świeckich osób schronili się do Częstochowy, zachęca ich pobożnie, ażeby byli uczestnikami Mszy Świętej przed ołtarzem N. M. Panny – rozkazuje obnosić Najświętszy Sakrament około murów i warowni wśród publicznych modłów – błogosławi działa większe i mniejsze, kule ołowiane, żelazne i naczynia z prochem.” (A. Kordecki, Pamiętnik oblężenia Częstochowy, Częstochowa, 1982, s. 21 – 22).

W niedzielę 24 listopada, w święto ofiarowania Najświętszej Marii Panny „Chcąc Zakonnicy uroczyściej obchodzić dzień poświęcony swej Opiekunce, do zwykłych ceremonii dodali jeszcze tę uroczystość, iż wewnątrz murów obnoszono naokoło wśród publicznych modłów Najświętszy Sakrament. Pomni na opowieść Pisma, jako dla przestraszenia Filistynów Izrael obnosił arkę Bożą około obozu, zaufali silniej potężnej obronie Boga w swej istocie, niż owi w symbol i figurę Wszechmocnego.” (tamże, s. 28).

PIEŚŃ RELIGIJNA NAD POLEM BITWY.
W tą samą niedzielę, podczas szwedzkiego ataku artyleryjskiego, rozległa się z klasztornej wieży muzyka i pieśń religijna. Niosła się ona nad Jasną Górą i docierała do obozu szwedzkiego: „[…] gdy każdy z największą usilnością i zajęciem wypełnia swoje obowiązki, pokrzepia oblężonych pobożny głos pieśni na szczycie śpiewanej i wygrywanej. Nieprzyjaciele zaś przeciwnie mniemając, że muzyka ta jest na wyszydzenie ich usiłowań i że ich gwałtowne napady są lekceważone, zżymają się z wściekłości i oburzenia. Śpiew ten pobożny tak wielce podniósł ufność i odwagę w mieszkańcach Jasnej Góry, że odtąd weszło w zwyczaj podobną harmonią osładzać sobie niedolę oblężenia i straszliwy krzyk srożącego się wojska […]” (s. 30).

SZWEDZKI DIABOLIZM I WIARA OBROŃCÓW.
Dziwna to była walka i niezwykła obrona, jakich chyba niewiele zapisanych jest w historiach wojen. Szwed bowiem, zdaniem Ojca Kordeckiego, specjalnie wybierał dni świąteczne dla szczególnie uciążliwych ataków na klasztor. Obrońcy natomiast, w te dni świąteczne, nie chwytali za broń, nim nie ukończyli modlitwy i liturgicznych obrządków przewidzianych na taki dzień.
W dniu 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia NMP „Zdawało się, że piekło samo paszczę otwarło przeciw obrazowi świętemu, gdyż, jak tylko dzień zajaśniał, miotały działa burzące tak gęsty i straszliwy ogień od strony północnej i południowej, iż przez ten dzień trzysta czterdzieści kul padło, jak to świeccy zliczyli. Ojcowie bowiem Jasnogórscy zajmowali się przez ten czas nabożeństwem według swego zwyczaju, postanowiono odśpiewać suplikacje przed Najświętszym Sakramentem, z którym gdy po Mszy Świętej procesja wyszła pomiędzy przedmurza, sypały się ogromne złomy murów a świszczące kule (ważące po 26 funtów) przelatywały, nie bez wielkiego przestrachu, ponad głowami modlących się. Nikt przecież w tak okropnym niebezpieczeństwie nie udał się na mury, przed ukończeniem nabożeństwa. Po odbytych dopiero modlitwach, ufni w pomoc Bożą, (co było tylko ludzi płci obojej w klasztorze [ do klasztoru schroniły się także rodziny części świeckich obrońców – CWU], podzielili między siebie obowiązki i każdy podług swoich sił przykładał się jak najdzielniej do obrony.” (s. 52).

EGZORCYZMY PRZECIW CZAROM.
Niekiedy modlitwy przybierały formę egzorcyzmów. W Biblii znajdujemy wyjaśnienie walk i wojen toczonych na Ziemi jako zewnętrznego przejawu walk prowadzonych w świecie duchów. (Zob. Księga Daniela, rozdz.10, J. Bajda, „Objawione słowo… wielka wojna”, Nasz Dziennik, 26-27 sierpnia 2006).
Gdy pod Jasną Górą przez kilka dni i nocy utrzymywały się gęste mgły, ułatwiające Szwedom podprowadzanie pod mury klasztoru potężne machiny oblężnicze, a obrońcy nie mogli użyć artylerii do ich niszczenia z powodu złej widoczności – to dopiero te mgły „[…] stosownymi modlitwami i zażegnaniami rozproszono. Dlatego polecono jednemu z Ojców, ażeby przeciw gusłom nieprzyjacielskim wzywał potęgi Boskiej, powietrze zaciemnione egzorcyzmami oczyszczał i broni oblężonych błogosławił, co tak dalece było skutecznym, iż usunąwszy zabiegi czarodziejskie i wszelkie gusła, ciemności z powietrza ustąpiły, strzały padały znowu skutecznie, a nieprzyjaciel ginął, chociaż niegodziwą pomocą szatana uzbrojony. Z tego powodu mówiono w obozie nieprzyjacielskim: „Częstochowskie mnichy są wielkimi czarownikami, zabijają bowiem naszych najdzielniejszych mężów, którym nic nie pomogły ugody z czartami; otóż sławnego naszego towarzysza (zabito go w pierwszej wycieczce Jasnogórców), mającego siedmiu szatanów przy sobie, który z trzydziestu potyczek wyszedł zwycięsko, włosa nie straciwszy, zabili z wielkim dla nas wszystkich zdumieniem, i nic mu nie pomogły jego czartowskie sztuki, które go kiedy indziej ocalały.”” (s.56 – 57).

WIARA CZYNI CUDA, I NIE CZŁOWIEK ALE SAM BÓG DAJE ZWYCIĘSTWO.
W innym miejscu o. Kordecki zapisał w swoim pamiętniku na dowód ufności w opiekę Boskiej Mocy: „Nazajutrz od śmigownic [śmigownica, to spolszczona nazwa małego działka o długiej lufie – CWU] Jasnogórskich poległo kilku Szwedzkich żołnierzy, nieprzyjaciel cokolwiek zwolnił i żadnej szkody nie przyniósł oblężonym, gdyż Bóg na prośbę Najświętszej Maryi Panny osłaniał swoich wielbicieli cudowną potęgą.” (s.62).

I jeszcze zdanie Ojca Przeora Kordeckiego, nie pozostawiające wątpliwości, kto dokonał tego dzieła: ”Bóg to sam tak rozrządził, ażeby pomiędzy góry niegdyś cudami słynące, w Polsce także i ta Jasna policzoną została, szczególniejszą opieką Boga na prośby Najświętszej Panny obroniona; ażeby nikt z ludzi nie mógł się chlubić jej ocaleniem lub przynajmniej pysznych i chełpliwych powtarzać zwrotów: Ręka nasza to wszystko zrobiła.” (s. 86).

Widać tu wielką pokorę i skromność dowódcy jasnogórskiej obrony, jakiej niestety zabrakło Józefowi Piłsudskiemu w roku 1920 i później, gdy On i jego obóz, konsumowali dla korzyści politycznych niezwykłe zwycięstwo Cudu nad Wisłą 1920.

Wrócimy jeszcze do tego w tym opracowaniu części VI –  „Paralele: Jasna Góra 1655 – Warszawa 1920”.
Ta sprawa już była podjęta na tej stronie w opracowaniu „Jak wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra pomniejszył czyn i zasługę ks. Ignacego Skorupki i warszawskiej młodzieży” (zakładka ”Ignacy Skorupka”)
Czesław Wójcik – Uglis.
Ciąg dalszy nastąpi

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.