Paralele: Jasna Góra 1655 – Warszawa 1920.

TO JEST WAŻNY WPIS, KTÓRY RZUCA ŚWIATŁO NA SPRAWĘ CUDU NAD WISŁA W 1920 ROKU, PRZEZ ANALOGIĘ DO CUDOWNEJ OBRONY JASNEJ GÓRY W 1655 ROKU.

Zapraszam do przeczytania wcześniejszych części opracowania „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku”; niżej na stronie głównej; lub w zakładce „Jasna Góra”.

Szukanie podobieństw w historii może okazać się zajęciem ryzykownym, jeśli uznamy, że historia jest tylko grą ludzkich namiętności, czynników zewnętrznych i tak zwanych przypadków.

Jeśli jednak doznaliśmy łaski wiary w Boga, to i wierzymy w Jego Opatrzność nad człowiekiem i jego dramatyczną historią.
Nie oznacza to bynajmniej, że Bóg jest wyłącznym sprawcą ludzkiej historii. Z tego, co wiemy, (chociaż nie wiemy wszystkiego), człowiek został obdarzony przez Boga wolną wolą – czyli możliwością działań z własnego wyboru – przynajmniej w zakresie własnych, ludzkich możliwości. Może więc, być sprawcą (lub współsprawcą), wydarzeń przez działanie samodzielnie, albo we współpracy z Bogiem, lub z szatanem.
Samodzielne działanie człowieka zdarza się rzadko. Jeśli więc człowiek odmawia współpracy z Bogiem – to puste miejsce po Bogu, szybko zajmuje szatan.
Ostatecznie można dokonać skrótu; że sprawcą działań w historii jest człowiek we współpracy z Bogiem, a gdy Boga odrzuca, to we współpracy z szatanem.

To krótkie wprowadzenie powinno dopomóc nam do zauważenia zdumiewających podobieństw pomiędzy tym, co wydarzyło się w grudniu 1655 roku pod Jasną Górą, i tym, co działo się pod Warszawą w sierpniu 1920 roku.

Franciszek Kondratowicz - obleżenie Jasnej Góry 1655 - przyciety

                                                        Jasna Góra 1655

1. Mimo prawie trzechsetletniego odstępu czasu, podobieństwo sytuacji militarnej, i zagrożenia bytu państwowego i narodowego w roku 1655 i 1920 było podobne; szybkie postępy wojsk nieprzyjacielskich; brak widocznych sukcesów wojsk polskich; zajmowanie ogromnych obszarów Państwa Polskiego przez nieprzyjaciela; brak widoków na zmianę sytuacji, postępujący marazm i upadek ducha walki po polskiej stronie.

2. Podobieństwo proporcji sił: Pod Jasną Górą załoga szwedzka, w grudniu 1955 roku, ponad dziesięciokrotnie przeważała liczebnością jasnogórskich obrońców; ponad trzy tysiące wojsk szwedzkich i niecałe trzystu obrońców Jasnej Góry. Siła ognia artyleryjskiego była podobna po obu stronach.
Pod Warszawą (ściślej na obszarze Przedmościa Warszawskiego), w połowie sierpnia 1920, liczebność wojsk obu stron była podobna, mniej więcej w stosunku liczbowym 1do 1.
Ale na początku bitwy istniała ogromna różnica taktyczna na korzyść bolszewików – chodzi o „bitewne rozgrzanie”, o duchu walki i bojowe doświadczenie – co dobrze widać na przykładzie Bitwy pod Ossowem w dniu 14 sierpnia, gdzie źle uzbrojeni i niewyszkoleni młodociani ochotnicy stanęli naprzeciw, doświadczonych i rozjuszonych wizją bliskiego zdobycia Warszawy czerwonoarmistów.
Zupełnie źle wyglądał w tym czasie stosunek sił na północny – zachód od Warszawy, gdzie w kilkudniowej Bitwie nad Wkrą jedna armia Polska powstrzymała skutecznie atak trzech armii bolszewickich, z proporcja sił 1 do 3 na korzyść bolszewików.
Dla ścisłości trzeba dodać, że dużo lepiej ułożyła się proporcja sił w polskiej kontrofensywie znad Dolnego Wieprza, a sukcesy tego polskiego kontruderzenia są ponad miarę przypisywane Józefowi Piłsudskiemu, który w tym czasie de facto nie był ani Naczelnym Wodzem Wojska Polskiego, ani Naczelnikiem Państwa. 

3. Wrogi stosunek nieprzyjaciela do Kościoła i religii, szczególnie do religii katolickiej. Niewiele jest różnic w zachowaniu Szwedów i bolszewików w czasie swoich ekspansji na Polskę. Jeśli nawet czasami Szwedzi nie dorównywali ilością bluźnierstw i zniszczeń późniejszym atakom bolszewików na religię, kościoły, kapłanów i zakonnice, to powstrzymywali się przed tym ze względów praktycznych. Król Gustaw zalecał pewną powściągliwość w tej sprawie, aby nie pobudzić do wrogości całego narodu polskiego przeciw Szwedom.

4. Gorąca modlitwa była obecna w czasie obrony Jasnej Góry w 1655 roku, jak i w roku 1920 pod Warszawą.
Modlitwie obrońców Jasnej Góry jest poświęcony osobny wpis, będący częścią tego opracowania (zob. „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – cześć III: Modlitwa”, niżej na stronie głównej, lub w zakładce „Jasna Góra”).
Natomiast żarliwa modlitwa Polski w sierpniu 1920 roku była już wspominana na tej stronie. Szczegółowe opracowanie na ten temat jest w przygotowaniu.

Jerzy Kossak - Cud nad Wisłą                                                 Warszawa 1920

5. Uderzająca niezłomność obrońców Jasnej Góry 1655 i Warszawy 1920.
Opis waleczności jasnogórskiej załogi pojawia się w całym niniejszym opracowaniu (szczególniej polecam „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – cześć II: Walka” niżej na stronie głównej, lub w zakładce „Jasna Góra”).
Niezłomna postawa obrońców Przedmościa Warszawy w 1920 roku, została przedstawiona na przykładzie waleczności młodocianych ochotników z pod Ossowa (zob. na tej stronie: „Jak wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra pomniejszył czyn i zasługę ks. Ignacego Skorupki i warszawskiej młodzieży – cześć IV: Wyśmiewanie bohaterskich obrońców”, w zakładce „Ossów”). Ale Ossów i jego obrona to tylko jeden z bardzo wielu przykładów bohaterstwa polskich żołnierzy w tej wojnie.

6.Religijna pieśń i słowa Pisma Świętego nad polem bitwy. W czasie oblężenia Jasnej Góry, z wieży kościoła rozlegała się muzyka i pieśń religijna, która unosiła się daleko ponad polem bitwy. Podnosiła ona na duchu obrońców i bardzo frustrowała atakujących Szwedów (zob. „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – część III: Modlitwa”, poniżej na tej stronie, lub w zakładce „Jasna Góra”). Natomiast w roku 1920, w najbardziej krytycznym czasie bitwy, polskie radiostacje pozostające na podsłuchu radiowych rozmów i nadawanych wojennych komunikatów Armii Czerwonej, stosowały zagłuszanie tych rozmów przez głośne odczytywanie fragmentów Pisma Świętego, nakładanych na rozmowy rosyjskie, w celu ich zagłuszenia.

7. „Dziwne przypadki” 1655 i 1920. Sprawie niezwykłych zdarzeń, układających się w serie pomyślnych okoliczności dla obrońców Jasnej Góry w 1655 roku, poświęcony został w tym opracowaniu osobny wpis. (Zob. „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – część IV: Dziwne „przypadki””, niżej na tej stronie, lub w zakładce „Jasna Góra”).
W nie mniejsze zdumienie wprawia badacza Cudu nad Wisłą ciąg niezwykłych, niby to przypadkowych, wydarzeń w czasie Bitwy Warszawskiej 1920 roku. Zauważyło to wielu autorów zajmujących się tą sprawa w sposób bezstronny.

Sprawa ta wymyka się z możliwości oceny, a nawet zdolności zapisu faktograficznego tych wydarzeń, tym badaczom, którzy posługują się tzw. myśleniem racjonalnym, wolnym (jak sami mówią) od wszelkiej mistyki i nieracjonalności, bo w ich mniemaniu racjonalność przysługuje tylko tym, którzy mają w tej sprawie rację; przez przyjęcie tezy o takiej racji.
A jeśli nie zgadza się to z faktami, to tym gorzej dla faktów, które po prostu są pomijane (oto i cała prawda o racjonalizmie i racjonalistach).

A fakty są w tej sprawie nie do podważenia. Chyba najbardziej znaczącego ich zestawienia dokonał kapitan Franciszek Adam Arciszewski – późniejszy generał – który latem 1920 roku był szefem sztabu 18 Dywizji Piechoty. Dywizja ta odegrała znaczącą rolę w Bitwie nad Wkrą, a tym samym w całej Bitwie Warszawskiej.
F. A. Arciszewski jest autorem książki „Cud nad Wisłą – rozważania żołnierza”, wydanej w Londynie w 1957 roku, i jak dotąd niewydanej w Polsce, i tak samo trudno osiągalnej jak chociażby analizowana na tej stronie publikacja Mieczysław Słowikowskiego o okolicznościach śmierci ks. Ignacego Skorupki i Bitwie pod Ossowem, czy niezwykle rzadko osiągalne opracowanie Kazimierza Konarskiego „O uczniu – żołnierzu”, wydane w 1922 roku i niewznowione od tego czasu.

Sprawa „dziwnych przypadków” w czasie Bitwy Warszawskiej 1920, nie była jeszcze szczegółowo analizowana na tej stronie. Zainteresowanych czytelników odsyłam do wspomnianej wyżej książki F.A. Arciszewskiego, w której autor zadaje pytanie: „Ile było w bitwie pod Warszawą 1920 r. „przypadków”, którymi „los” nas obdarzył? i wymienia siedem takich niezwykłych, a pomyślnych dla strony polskiej, zdarzeń.
Dzisiaj, gdy od czasu opublikowania przez Arciszewskiego tej cennej pozycji, więcej wiemy o roku 1920, trzeba doliczyć jeszcze kilka takich zdumiewających zdarzeń, które według racjonalnego myślenia nie powinny były się wydarzyć. A należy do nich, między innymi, niezłomny opór młodocianych ochotników z pod Ossowa – gdzie najsłabsi w Armii Polskiej – pokonali najsilniejszych w Armii Czerwonej (zob. na tej stronie zakładka „Ossów”).

8. Ukazywanie się Najświętszej Maryi Panny. Zarówno w czasie oblężenia Jasnej góry w 1655r., jak i pod Warszawą w 1920 roku, miały miejsce niezwykłe fenomeny związane z ukazywaniem się NMP. Charakterystyczną cechą w obu przypadkach był fakt, że Matka Boża ukazywała się tylko żołnierzom wroga. Polacy tych pojawień nie widzieli, i dowiadywali się o nich później od tych, z którymi walczyli.

Ukazywanie się NMP na Jasnej Górze w czasie szwedzkiego oblężenia zostało przedstawione w tym opracowaniu, we wpisie: „Obrona Jasnej Góry w 1655 roku – część IV: Ukazywanie się NMP – świadectwa szwedzkie i polskie”, poniżej na stronie głównej, lub w zakładce „Jasna Góra”.
Zostały one dobrze udokumentowane w pamiętniku Ojca Augustyna Kordeckiego oraz przez Stanisława Kobierzyckiego w jego „Obsidio clari montis”.
Obydwa te dwa cenna źródła z tamtego czasu, w wiarygodny i szczegółowy sposób przekazały prawdę o niezwykłym wsparciu Nieba dla obrońców Jasnej Góry w 1655 roku.
Niestety, gorzej przedstawia się sprawa udokumentowania pojawień się Matki Bożej nad polem bitewnym pod Warszawą w 1920 roku. Pomimo wielu informacji pochodzących od jeńców rosyjskich wziętych do niewoli, którzy twierdzili, że widzieli jak Matier Bożja (Matka Boża) osłaniała polskie szańce i widoczną na horyzoncie Warszawę, to jednak nie nastąpiło wiarygodne udokumentowanie tych informacji, mimo, że w tym czasie w polskiej niewoli przebywało wielu rosyjskich świadków tych pojawień.

Także i metropolita warszawski kardynał Aleksander Kakowski wspominał, że słyszał z ust bolszewickich jeńców, których spotkał w czasie odwiedzin w szpitalu, że bali się oni Matki Bożej (Matier Bożja), pojawiającej się nad linią walk.
Jednak po zakończeniu wojny Kuria Metropolitalna Warszawska nie podjęła kanonicznych badań, nad tymi publicznymi pojawieniami się Najświętszej Maryi Panny.
To zaniedbanie przyniosło wielkie straty dla Kościoła i Kultu Bożego już w II Rzeczpospolitej, umożliwiając Józefowi Piłsudskiemu i Jego obozowi przypisywanie sobie niemalże całej chwały wynikającej z zwycięstwa w sierpniu 1920 roku.

To właśnie z tego powodu nie pozostawiono także miejsca dla świętej i chwalebnej ofiary ks. Ignacego Skorupki, a czyn warszawskiej młodzieży w Bitwie pod Ossowem został świadomie i niegodziwie pomniejszony, bo mogłoby to oznaczać, że to nie geniusz Wodza, ale sam Bóg był współautorem tego sukcesu. (zob. na tej stronie opracowanie „Jak wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra pomniejszył zasługi ks. Ignacego Skorupki i warszawskiej młodzieży”, zakładka „Ossów” oraz „Ignacy Skorupka”).

9. Przełom w wojnie 1655 i 1920 roku. Obydwa porównywane wielkie historyczne wydarzenia posiadają także i takie podobieństwo, że za ich przyczyną nastąpił przełom w toczących się wojnach.
Obrona Jasnej Góry w czasie potopu szwedzkiego przyczyniła się do pobudzenia nadziei w możliwość obronienia się Polski własnymi siłami.
Bitwa Warszawska, a szczególnie pierwsze polskie zwycięstwo, po sześciu tygodniach polskich niepowodzeń na Froncie Północno – Wschodnim i dziesięciu tygodniach na Froncie Południowo – Wschodnim, w całodziennej Bitwie pod Ossowem, w wigilię Wniebowzięcia NMP w sobotę 14 sierpnia 1920 roku oraz zwycięstwa z dnia następnego, przyczyniły się do całkowitego przełomu w całej wojnie polsko – bolszewickiej 1919 – 1920. 

ZAMIAST ZAKOŃCZENIA opinia, wspomnianego wyżej, gen. Franciszka Adama Arciszewskiego o Cudzie nad Wisłą, która doskonale korespondują z cytowanymi w tym opracowaniu słowami Przeora Klasztoru Jasnogórskiego – Ojca Augustyna Kordeckiego o cudownej pomocy Matki Najświętszej w obronieniu klasztoru przed Szwedami:
„Przy całym szacunku i wdzięczności, jakie winniśmy naszym przywódcom wojskowym i cywilnym i poszczególnym żołnierzom za ich wielką pracę fachową, za ich trud i nieszczędzenie swego życia dla Ojczyzny, musimy uznać, że bez natchnienia Bożego w chwilach pobierania ważnych decyzji i bez pomocy Bożej na polu bitwy nie byliby w stanie wygrać bitwy pod Warszawą 1920 r. w tak szybki i tak decydujący sposób. Wydaje się więc, że popularne w Polsce nazwanie zwycięstwa tego CUDEM NAD WISŁĄ ma swoje uzasadnienie. A słowa modlitwy naszej, wyrażające wiarę w to, że Bóg przez tak liczne wieki osłaniał Polskę „ tarczą Swej opieki od nieszczęść, które przygnębić ja miały”, mają – w odniesieniu do omawianej bitwy pod Warszawą 1920 roku – poważne oparcie o fakty historyczne”.
(F. A.  Arciszewski, „Cud nad Wisłą”, Londyn 1957, s. 189)
.
Ten tekst będzie jeszcze poprawiany i uzupełniany.
Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.