Kłamstwo Władysława Poboga – Malinowskiego w sprawie śmierci ks. Ignacego Skorupki

TEN WPIS POKAZUJE, JAK STARANO SIĘ POMNIEJSZYĆ CZYN I ZASŁUGĘ KS. SKORUPKI ORAZ NIE DOPUŚCIĆ DO ROZSŁAWIENIA CUDU NAD WISŁĄ.

To, co w sprawie śmierci ks. Ignacego Skorupki, i pomniejszenia jego zasług, zrobił związany z piłsudczykowskim obozem mjr Bolesław Waligóra, ma charakter niegodziwych manipulacji (zob. na tej stronie zakładka „Manipulacje Waligóry i Poboga – Malinowskiego”, lub „Ks. Ignacy Skorupka”).
Ale nie posunął się on tak daleko jak historyk Władysław Pobóg – Malinowski (1899 – 1962), również wysługujący się sanacji, który posłużył się do kłamstwem w sprawie okoliczności śmierci ks. Skorupki.

W swojej „Najnowszej historii politycznej Polski”, odnosząc się do Bitwy pod Ossowem i udziału w niej ks. Ignacego Skorupki, napisał, cyt.:
”Legenda przedstawia go jako idącego z krzyżem w ręku w pierwszej linii atakujących żołnierzy. W rzeczywistości – zginął śmiercią jeszcze bardziej godną kapłana; ugodzony bowiem został kulą w chwili, gdy pochylony nad ciężko rannym żołnierzem udzielał mu ostatnich pociech religijnych. Stało się to 14 sierpnia, w szeregach 236. pułku, pod Ossowem, w pobliżu Wołomina.” (W. Pobóg – Malinowski, „Najnowsza historia polityczna Polski”, T – II 1914 – 1939, Gdańsk 1990, s. 507 w przypisie).

Tylko tyle? – czy, aż tyle? Dalej nic więcej nie ma o śmierci ks. Skorupki. Są tylko kolejne nieścisłości i zawierający wiele niedokładności i manipulacji opis walk na warszawskim Przedmościu Mostowym w początkowej fazie Bitwy Warszawskiej.
Znajdziemy tam pochwały dla mjr Bolesława Waligóry i rzekomej jego skrupulatnością w opisie walk (por. na tej stronie opracowanie „Jak wojskowy dokumentalista mjr Bolesław Waligóra pomniejszył czyn i zasługę ks. Ignacego Skorupki i warszawskiej młodzieży”, w zakładce „Manipulacje Waligóry i Poboga – Malinowskiego”).
Dalej bagatelizuje zasługę por. Stefana Pogonowskiego, ( tamże, s. 508 w przypisie), gdy jego Batalion w nocnej akcji z 14 na 15 sierpnia pod Mostkami Wólczyńskimi k. Radzymina, rozbił i pomieszał szyki silnego zgrupowania bolszewickiego, za co zapłacił życiem, lecz przyczynił się w istotny sposób do kolejnych polskich sukcesów w dniu 15 sierpnia.
Nie stroni od złośliwych uszczypliwości dla pozostającego w Warszawie Dowództwa Naczelnego w Warszawie, kierowanego w tym czasie przez gen. Tadeusza Rozwadowskiego, który prosił o przyspieszenie akcji Grupy Uderzeniowej (tamże). Ofensywne akcje nad Wkrą V Armii Ochotniczej gen. Władysława Sikorskiego nazywa obronnymi (tamże, s. 509).
Ale nad wyraz dużo miejsca poświęca Pobóg gloryfikacji Józefa Piłsudskiego, obecnego przy Grupie Uderzeniowej z nad Dolnego Wieprza, lecz nie wspomina o Jego dymisji złożonej na ręce premiera Witosa w dniu 12 sierpnia, co trzeba uznać za charakterystyczne dla Piłsudskiego działanie w trudnych okolicznościach, aby odsunąć od siebie odpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie na wypadek przegranej bitwy.
Pobóg – Malinowski ani słowem nie wspomina też o wyłączeniu się Piłsudskiego z bieżących spraw decyzyjnych rozpoczynającej się Bitwy, gdy podjął prywatną podróż, aż w okolice Tarnowa, by spotkać się z Anna Szczerbińską i swoimi córkami.
Nie wspomina też o tym, że Józef Piłsudski, w niedzielę15 sierpnia – gdy toczyła się zajadła walka na Przedmościu Warszawskim i nad Wkrą – został kumem niejakiego Stanisława Minkiewicza z Puław, trzymając do chrztu jego dzieciątko; Józefa – Stefana (Metryka Chrztu Józefa Stefana Minkiewicza w parafii w Puławach, z dnia 15 sierpnia 1929r.).

Metryka chrztu Józefa Stefana Minkiewicza, ochrzczonego 15 sierpnia 1920 r. o godz. szóstej po południu, w Parafii w Puławach. Ojcem chrzestnym był Józef Piłsudski. Wielki zaszczyt spotkał rodzinę Minkiewiczów z Puław, ale jest to jednocześnie jeszcze jeden przyczynek do ustalenia, jaka była aktywność, i co robił Józef Piłsudski w najbardziej gorących godzinach Bitwy Warszawskiej. To właśnie w tym czasie trwały decydujące walki na Przedmościu Warszawskim i nad Wkrą, gdzie decydował się los Warszawy, i jak się później okazało, całej wojny 1919 – 1920. Wspaniały atak flankowy tzw. Grupy Uderzeniowej z nad Dolnego Wieprza dopiero 17 sierpnia wspomógł obrońców Warszawy, którzy sami odepchnęli swoimi siłami nieprzyjaciela w rejon Mińska Mazowieckiego.
Józef Piłsudski, który złożył 12 sierpnia dymisje z funkcji Naczelnego Wodza i Naczelnika Państwa, wyłączył siebie na sześć dni z funkcji decyzyjnych w toczącej się wojnie, i zajmował się wtedy sprawami drugorzędnymi.

Zresztą, sam Józef Piłsudski dostarczył sporo informacji o swojej pasywności w tych dniach (12 – 18 sierpnia) w eseju polityczno – wojskowym „Rok 1920”, a wielu świadków tamtego czasu pisało o przeżywanym wtedy przez Piłsudskiego kryzysie psychicznym, z którego otrząsnął się dopiero, gdy już 18 sierpnia było jasne, że bolszewicy zostali odparci od Warszawy siłami I Armii Polskiej, zgromadzonymi na Przedmościu Warszawskim.
Ten czterodniowy zaciekły bój na Przedmościu Warszawskim (13 – 16 sierpnia), w którym obrońcy Warszawy własnymi siłami powstrzymali bolszewików i przeszli do kontrataku, Pobóg nazywa walką „nierozstrzygającą, pomocniczą tylko”, w całej Bitwie Warszawskiej (tamże s.514).
Pisze też o że, Piłsudski okazał się zbawcą nie tylko dla Polski (tamże, s. 521). Zarzuca warcholstwo tym, którzy w tej sprawie mieli inny pogląd (tamże, s. 514 n), no i oczywiście, że był cud, ale przedstawia jego własna wizję, cyt.; „Cud sierpniowy zrodził się pod opieka Boską, z męki samotnej Wodza i ze zbiorowego, krwawego, ofiarnego wysiłku żołnierza” (tamże, s. 522). W ten sposób Władysław Pobóg – Malinowski uwiarygodnia pasywność i niewiarę Piłsudskiego w tym czasie w zwyciestwo – umieszczając Jego błędy, kryzys i sprytny asekurantyzm między Boga i bohaterstwo polskich żołnierzy.

No, ale tak właśnie robi się lukrowany obraz propagandowy, przez pomniejszenie, aż do kłamstwa, tego, co zasługuje na wyróżnienie – a pudrowanie i powiększanie drugoplanowości. Władysław Pobóg – Malinowski zastosował taką samą metodę, jakiej użył wcześniej w tej samej sprawie mjr Bolesław Waligóra (zob. zakładka „Manipulacje Waligóry i Poboga – Malinowskiego” oraz „Ks. Ignacy Skorupka”).
Ale Pobóg – Malinowski poszedł dalej niż Waligóra, i posłużył się kłamstwem, stwierdzając, że ks. Ignacy Skorupka „zginął śmiercią jeszcze bardziej godną kapłana; ugodzony bowiem został kulą w chwili, gdy pochylony nad ciężko rannym żołnierzem udzielał mu ostatnich pociech religijnych”.
Nie podał źródła tej informacji, tym samym wskazując, że tym źródłem jest on sam. A ponieważ nie było go na polu bitewnym pod Ossowem, gdy ginął od kuli ks. Ignacy, to oznacza, że Władysław Pobóg – Malinowski wyssał tą informację z palca.

Jest to klasyczny przykład kłamstwa, które pojawia się dzisiaj często w obiegu prasowym, jako tzw. fakty prasowe. Zmyślenia, które raz opublikowane, zaczynają być powielane, i szybko nabierają własnego rozpędu i zaczynają żyć własnym życiem, tak, że nie sposób je dogonić protestem, czy sprostowaniem. Przykładem może być sprawa Maybacha, założyciela Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka – wymyślona i puszczona w obieg przez były organ Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Bydgoszczy– brukowy dziennik „Gazetę Pomorską”.

Ale w tym wypadku, w odniesieniu do dokonań Waligóry i Poboga, trzeba by chyba użyć nazwy; fakt, fakty, publicystyczne. Żyją one już od lat swoim własnym, kłamliwym, życiem, i są rozpowszechniane przez wielu publicystów i badaczy; od dziennikarzy piszących okolicznościowe laurki z okazji rocznicy Cudu nad Wisła i śmierci ks. Skorupki, po poważnych (?) uczonych, doktorów i profesorów.
Cytują oni bez skrępowania, i pozastawiają często bez komentarza te kłamstwa. Czynią to beztrosko, i bez odpowiedzialności za słowo wypowiedziane, czy napisane.
W ten sposób utrwalają się te nieprawdy, i zostają one wszczepiane do naszej świadomości, jako fałszywy obraz prawdy historycznej, który w tym wypadku przyniósł wielka krzywdę Kościołowi w Polsce, zubożył nasza świadomość i wiedzę o Bożej Opatrzności nad naszym Narodem, przyczynił się do skarłowacenia poczucia naszej godności narodowej.
Nie ma problemu z ustaleniem prawdy o śmierci ks. Ignacego Skorupki. Na tej stronie  pisaliśmy o tym tutaj:
http://cud1920.pl/1586/smierc-ks-ignacego-skorupki-na-polach-ossowa

Nie ma problemu z ustaleniem okoliczności śmierci ks. Ignacego Skorupki pod Ossowem w dniu 14 sierpnia 1920r. Brakuje tylko dociekliwych i uczciwych badaczy, którzy nie patrząc na osobiste korzyści i zagrożenie swojej kariery, będą zdolni przeciwstawić się narosłym manipulacjom i kłamstwom pomniejszającym czyn i zasługę ks. Skorupki i bohaterskich, młodocianych ochotników, którzy w Bitwie pod Ossowem 14 sierpnia 1920r., obronili Warszawę przed atakami najbardziej zajadłych i doświadczonych czerwonoarmiejców z 27 „Żelaznej Dywizji” Władymyra Putny.
(Płaskorzeźba Franciszka Sługockiego z pomnika ks. Ignacego Skorupki przy Łódzkiej Archikatedrze. Foto Copyright © Czesław Wójcik – Uglis)

Na koniec wróćmy jeszcze, do tego zuchwałego kłamstwa Władysława Poboga – Malinowskiego. Warto zauważyć, że ten kłamliwy tekst Poboga – Malinowskiego jest bardzo podobny do tych machinacji, jakie w tej sprawie zastosował również mjr Bolesław Waligóra.

Najpierw Waligóra: W swoim opracowaniu „Bitwa Warszawska 1920 Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14 VIII 1920.”, Warszawa 1932, reprint, bez numeracji stron,  (omawianym na tej stronie, zob. zakładka „Manipulacje Waligóry i Poboga – Malinowskiego”), kończąc swój zmanipulowanym opis Bitwy pod Ossowem, kwestionuje on najpierw datę 15 sierpnia jako datę przełomu w Bitwie Warszawskiej. Stwierdza, że tylko w pewnych sferach społeczeństwa istnieje przekonanie o przełomie zaistniałym w tym dniu. Stwierdzenia tego nie uzasadnia. (tamże, przedostatnia strona tekstu).
Dalej jest fałszywa troska Waligóry o sławę dla ks. Skorupki, cyt.: „Szkoda jednak dla legendy, że natarcie, w którym poległ ks. Skorupka, załamało się i nie doprowadziło do odrzucenia wroga.” (Tamże, ostatnia strona tekstu).
Kończy natomiast swoje opracowanie zdaniem, cyt.: „Sadzę jednak, że nie należy wyolbrzymiać znaczenia boju pod Ossowem oraz czynu ks. Skorupki, gdyż tym uwłacza się pamięci tego bohaterskiego księdza.” (Tamże, ostatnie zdanie na ostatniej stronie, podkr. – CWU).

W bardzo w podobny sposób Pobóg – Malinowski wyraża swoja fałszywa troskę o dobre imię ks. Skorupki. Jeszcze raz ten kłamliwy fragment: ”Legenda przedstawia go jako idącego z krzyżem w ręku w pierwszej linii atakujących żołnierzy. W rzeczywistości – zginął śmiercią jeszcze bardziej godną kapłana; ugodzony bowiem został kulą w chwili, gdy pochylony nad ciężko rannym żołnierzem udzielał mu ostatnich pociech religijnych. Stało się to 14 sierpnia, w szeregach 236. pułku, pod Ossowem, w pobliżu Wołomina.” (W. Pobóg – Malinowski, op. cit, s. 507 w przypisie, podkr. – CWU).

Ten styl jest dobrze znany. Często słyszany jest z ust mizdrzących się do Kościoła , i częstokroć uwiarygodniających się w Kościele osobników, którzy z uśmiechem na ustach, i w białych rękawiczkach, zadają Kościołowi i Narodowi ciosy groźniejsze, niż pospolici wrogowie Kościoła.
Skutki tych manipulacji; mjr Bolesława Waligóry i Władysława Poboga – Malinowskiego, dla naszej wiedzy i świadomości historycznej, narodowej, i dla Kościoła, są ogromne.

Czesław Wójcik – Uglis
Ten tekst będzie jeszcze poprawiany i uzupełniany

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.