Czy był Cud nad Wisłą? – część I: Satanistyczne zagrożenie i zapowiedzi pomocy z Nieba

Motto:
„Gdybyś pojął sposób, nie byłoby cudu. Tam gdzie zawodzi rozum – buduje wiara” (św. Augustyn).

DZIEŁA LUDZKO – BOSKIE TRZEBA BADAĆ ROZUMEM I WIARĄ

DIABEŁ BOLSZEWICKI U BRAM WARSZAWY.
W połowie sierpnia 1920 roku stanął u wrót Warszawy „Diabeł bolszewicki” – tak pisał wtedy Adam Grzymała – Siedlecki, publicysta warszawski – a za nim podchwyciła tą nazwę stołeczna prasa.
Eugeniusz Małaczewski (1895? – 1922) – poeta, prozaik i żołnierz – mówił, że ze Wschodu nadciąga „Wielki cham”.
Biskup piński, ordynariusz Diecezji Pińskiej, Kazimierz Bukraba (1885 – 1946) napisał o bolszewickim komunizmie: „Bezbożnictwo – to istota i najgłębsza treść komunistycznego bolszewizmu”, „Siła komunizmu to siła grzechu”, „Bolszewicki komunizm bez Boga opiera się na kłamstwie”, „On nie tworzy, nie buduje, tylko burzy i niszczy” (T. Madała, hasło „Bukraba Kazimierz” [w:] „Encyklopedia białych plam”, T – XIX, Radom 2005, s. 34).
Prof. Jacek Bartyzel, w nawiązaniu do opinii etyka i filozofa Mariana Zdziechowskiego (1861 – 1938) na ten temat stwierdza: „[…] celem komunizmu jest nie tylko zniszczenie instytucji Kościoła, ale wykorzenienie z duszy ludzkiej wszelkiej myśli o Bogu, świecie nadprzyrodzonym, i życiu wiecznym, […]” (hasło „”Komunizm” [w:] „Encyklopedia białych plam”, T – IX, Radom 2002, s.293).
Ważnego świadectwa dostarcza w tej sprawie Aleksander Wat (1900 – 1967), Żyd z Polski – poeta , prozaik, eseista – do 1940 r. sowiecki kolaborant afirmujący władzę komunistyczną i krytykujący II Rzeczpospolitą. Aresztowany i przetrzymywany w sowieckich więzieniach, miał doznać namacalnego odczucia działania diabła: „Wtedy rzeczywiście zrozumiałem diabła w historii. I właściwie komunizm mi się przedstawił w postaci diabelskiej.” („Mój wiek. Pamiętnik mówiony I”, Londyn 1980 – cyt. za tamże).
A wśród najważniejszych postaci komunizmu ”Marks był wybranym narzędziem szatana, które sprawiło, że człowiek utracił poczucie swojej wartości, przekonanie, że pochodzi on z wysoka i ma tam powrócić” napisał Richard Wurbrand (R. Wurbrand, „Czy Karol Marks był satanistą?”, Poznań 2004, s. 31).
Z kolei Lenin twierdził, że jest osobistym wrogiem Pana Boga, a Stalin w młodości podpisywał swoje wiersze jako „Demonoszwili”.
Gen. Michaił Tuchaczewski – dowódca Frontu Północno – Zachodniego, który miał zająć Warszawę, i według jego słów „po trupie Polski przejść do rewolucyjnych Niemiec”– uprawiał praktyki okultystyczne.

Może to wystarczy do tego krótkiego wprowadzenia, gdyż na ten temat jest bardzo dużo podobnych opinii. Niech za podsumowanie posłuży często spotykane stwierdzenie, że komunizm był (i jest ciągle) w starej postaci i nowych mutacjach – satanizmem w działaniu.

WNIOSEK PIERWSZY
Dla naszych rozważań o istocie Cudu nad Wisłą, trzeba w tym miejscu zauważyć, że w 1920 roku nad Polską, a także nad Europą, pojawiło się potężne satanistyczne zagrożenie, wyrażone opętańczą siłą nadciągającej bolszewickiej Armii, której nie potrafiliśmy przeciwstawić się od początku czerwca, do 15 sierpnia.
Człowiek i ludzkość, nie jest zdolna do samodzielnego pokonania szatana – tego podstępnego i przebiegłego złego ducha. Ludzie mogą go pokonać tylko przy współdziałaniu z Bogiem, i tylko przy pomocy Boga.
Tak więc, jeśli w sierpniu 1920 roku mieliśmy pokonać ten diabelski atak, to tylko przy pomocy Nieba. I to jest pierwszy, ważny krok do zrozumienia, czym był Cud nad Wisłą i jaka była jego istota. 
„Na pomoc” – polski plakat 1920. Zwróć uwagę na czerwoną chorągiew z pentagramem za plecami demonów. Dzisiaj już mało kto zwraca uwagę na wszędobylską pięcioramienną gwiazdę – od średniowiecza uważaną za znak szatana.

WALKA DUCHÓW W ZAŚWIATACH, WYRAŻA SIĘ NA ZIEMI KONKRETNYMI WYDARZENIAMI.
Wojna nie jest tematem czysto „świeckim”, czysto ziemskim – pisał znany teolog, ks. Jerzy Bajda (1928 – 2012), – świat duchowy ma tutaj wiele do powiedzenia. Pozwalając sobie na pewne uproszczenie, twierdzę, że świat jako teatr wojny przypomina scenę teatru kukiełkowego: widać poruszające się kukiełki, lecz nie widać tych, którzy ukryli się za sceną i w odpowiedni sposób poruszają „aktorami”, czyli laleczkami wykonującymi akcję zaplanowaną za kulisami.
[…] właściwa wojna toczy się w świecie duchów, tj. między aniołami, którym Bóg oddał w opiekę narody, a złymi duchami, które usiłują udaremnić Boże plany.” (Ks. prof. Jerzy Bajda „Objawione słowo… wielka wojna”, Nasz Dziennik, 26-27 sierpnia 2006, Nr 199 (2609)

W piątek, 13 sierpnia owego roku, na Froncie Południowo – Wschodnim, miał odbyć się taki krótki dialog pomiędzy Siemionem Budionnym (1883 – 1973) – dowódca Konarmii, a jego komisarzem – Klimientem Woroszyłowem (1881 – 1969). Rozmowę tą przytacza Norman Davies, zaczerpniętą prawdopodobnie z pamiętników Budionnego:
Budionny: „13 sierpnia dał rozkaz do rozpoczęcia operacji. Rano przypomniał Woroszyłowowi, że właśnie jest trzynasty – pechowa data. „Owszem – odparł Woroszyłow – ale my jesteśmy bezbożnikami, więc w diabelskim dniu diabły powinny pomagać nam.” (N. Davies, „Orzeł biały czerwona gwiazda”, Kraków 2006, s. 262).

ZAPOWIEDZI ZWYCIĘSTWA.
Ale, dwa dni później, 15 sierpnia, była niedziela i święto Najświętszej Maryi Panny, Która, za pośrednictwem s. b. Wandy Malczewskiej, zapowiedziała w Wielki Piątek 1872 roku, że „Skoro [Polska – CWU] otrzyma niepodległość, to niedługo powstaną przeciwko niej dawni gnębiciele, aby ja zdusić – ale moja młoda armia, w imię moje walcząca, pokona ich, odpędzi daleko i zmusi do zawarcia pokoju. Ja jej dopomogę.” ( podkr. – CWU, Ks. G. Augustynik, „Miłość Boga i Ojczyzny w życiu i czynach Sługi Bożej Wandy Malczewskiej”, Wrocław 2010, s. 112).
W roku następnym; 15 sierpnia 1873 roku, s. b. Wanda Malczewska usłyszała od Matki Bożej: „Uroczystość dzisiejsza niezadługo stanie się świętem narodowym was Polaków, bo w tym dniu odniesiecie świetne zwycięstwo nad wrogiem, dążącym do zagłady waszej. To święto powinniście obchodzić ze szczególną okazałością.” (tamże, s. 144)

Na dwa tygodnie przed tak zapowiedzianym zwycięstwem, ks. Ignacy Skorupka, w dniu swych imienin, 31 lipca, powiedział: „Nie martwcie się. Bóg i Matka Boska Częstochowska, Królowa Korony Polskiej, nie opuści nas i ześle nam człowieka, jak ksiądz Kordecki, jak Joanna d’Arc we Francji. Człowiek ten stanie na czele armii, doda odwagi i nastąpi zwycięstwo. Bliskim jest ten dzień. Nie minie dzień 15 sierpnia, dzień Matki Boskiej Zielnej, a wróg będzie pobity.” (S. Helsztyński, „Bohater Warszawy ksiądz kapelan Ignacy Skorupka”, Warszawa 1990, s. 30).
Później jeszcze kilkakrotnie ks. Ignacy zapewniał z przekonaniem o mającym nastąpić zwycięstwie, ostatni raz publicznie13 sierpnia, w czasie marszu Ochotniczego Bataliony z Pragi do Ossowa:
”[…] kpt. rez. dr. Salak (lekarz I 236. p.p.) wspomina, że w Ząbkach podczas odpoczynku (w czasie marszu do Ossowa) w drewnianym kościółku „kapelan zabrał głos od ołtarza…” Z przemówienia utkwiło w pamięci tego oficera jedno zdanie: czekają nas jeszcze ciężkie ofiary, ale niezadługo – bo piętnastego, w dzień naszej Królowej, losy odwrócą się w naszą stronę. Podobną treść kazania ks. Skorupki przypomina ochotnik 1 kompanji 236. p.p. Kempiners, podając słowa kapłana „… dziś, gdy jesteśmy w wigilię dnia Imienia Najświętszej Panny Marji, módlmy się, a ona da, że choć ze zmiennym szczęściem walczyć będziemy do dnia 15 a od dnia 15 los się odmieni i już tylko zwycięstwo będzie naszym udziałem”. ( B.Waligóra, „Bitwa Warszawska 1920 Bój pod Ossowem i Leśniakowizną w dniu 14 VIII 1920R.”, Warszawa 1932, reprint, bez numeracji stron – przedostatnia i ostatnia strona tekstu).

Więcej o zapowiedziach polskiego zwycięstwa czytaj na tej stronie:
http://cud1920.pl/1602/zapowiedzi-odzyskania-wolnosci-przez-polske-i-zwyciestwa-cudu-nad-wisla-przekazane-za-posrednictwem-sl-b-wandy-malczewskiej

http://cud1920.pl/1592/ks-ignacy-skorupka-zapowiedzi-polskiego-zwyciestwa-w-dniu-swieta-matki-boskiej-zielnej,

WNIOSEK 2
Wobec szatańskiego zagrożenia w połowie sierpnia 1920 roku, Polska otrzymała pomoc z Nieba, zapowiedzianą wcześniej przez Najświętszą Maryję Pannę i ks. Ignacego Skorupkę.

                      Kazimierz Tetmajer – „Matka Boża z Dzieciątkiem”, rok 1916.

DWA ASPEKTY CUDU NAD WISŁĄ.
Każdy cud, pochodzący od Boga, zawiera w sobie dwie składowe, które można rozpoznawać na dwóch poziomach. Na poziomie ludzko – materialnym może być badany rozumem. Na poziomie Boskiej Łaski, może być badany wiarą, we współpracy z rozumem.

W zupełnej analogii do cudownej obrony Jasnej Góry w 1655 roku, zobacz na tej stronie:
http://cud1920.pl/2017/paralele-jasna-gora-1655-warszawa-1920  pozostaje obrona Warszawy w połowie sierpnia 1920 roku, nazwana Cudem nad Wisła, która to nazwa jest synonimem Bitwy Warszawskiej.
I tak, jak w obronie Jasnej Góry, tak i pod Warszawą, nadzwyczajna pomoc Nieba przejawiła się na poziomie ludzko – materialnym ciągiem pomyślnych zdarzeń dla polskich obrońców, których prawdopodobieństwo zaistnienia (ustalane za pomocą teorii zdarzeń losowych) jest w stanie skłonić nawet sceptyka do zastanowienia, o ile jest on sceptykiem uczciwym, zdolnym do szukania prawdy.

Na poziomie Łaski Bożej, jednym z Jej wyrazów było ukazywanie się Najświętszej Maryi Panny wojskom nieprzyjacielskim; tak na Jasnej Górze; jak i nad polami bitewnych pod Warszawą.
Fenomeny te, dobrze udokumentowane w przypadku Jasnej Góry, zostały znacznie słabiej zapisane w wypadku Warszawy 1920, co jest skutkiem zaniedbania tej sprawy przez ówczesnego metropolitę warszawskiego ks. kard. Aleksandra Kakowskiego.
Nie mniej jednak, ich zaistnienie nie pozostawia wątpliwości wobec wielu zachowanych świadectw, pochodzących od wziętych do niewoli bolszewickich jeńców, oraz licznych polskich relacji zasłyszanych od żołnierzy rosyjskich.

WNIOSEK 3
W zupełnej analogii do cudownej obrony Jasnej Góry w 1655 roku pozostaje obrona Warszawy w połowie sierpnia 1920 roku, nazwana Cudem nad Wisła.
Nadzwyczajna pomoc Nieba przejawiła się pod Warszawą, podobnie jak wcześniej nad Jasna Góra, na dwu poziomach; na poziomie ludzko – materialnym, i na częściowo tylko dla nas odsłoniętym poziomie Łaski Bożej, wyrażająca się ukazywaniem Matki Najświętszej wojskom bolszewickim.
Czesław Wójcik – Uglis

Temat będzie kontynuowany, a tekst poprawiany i uzupełniany.

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.