„Wschodnie biuro podróży” – galeria kresowych obrazów

SŁYNNE TRÓJKI ENKAWUDOWSKIE
Kolbami w drzwi o trzeciej nad ranem
Prinimajtes z wieszczami czerez piatnatcat minut

Woła ruski sołdat
A za jego plecami
Zaspany Ukrainiec w kożuchu
Już myśli  treba gotowaty sokiru i wiły
Obok w półcieniu
Dobrze znany Starszy Brat
(teraz jako przedstawiciel wschodniego biura podróży)
W ręku trzyma papier
Z adresami polskich sąsiadów
Przed ich dalekim zesłaniem na Sybir

SPRAWIEDLIWY WŚRÓD ŻYDÓW
Wśród sprawiedliwych Żydów
Jest miejsce
Dla Icka Guza z Maniewicz[1]
Zesłanego na Sybir
Przez jego braci enkawudzistów
Za ostrzeżenie katolickiego księdza
Przed grożącym aresztowaniem i zsyłką

KOŁYMSKA PANORAMA NARODÓW
Zamiast termometru
Statystyka zamarzniętych przy pracy
Na ścianie drewnianego baraku
Wypisane cyrylicą koślawe  hasło
„Jedność pracy – jedność narodów”
W chwilowym odpoczynku
Grzeją się przy ogniu[2]
Reprezentanci Narodów Świata
Z kolan (od strony ogniska)
Parują resztki brudnego potu
Z tyłu (od nawietrznej)
Przymarza do pleców dziurawa kufajka

Zdrowy instynkt
(jeśli go ktoś zachował)
Nie dopuszczają myśli o ciepłej wiośnie
Cała energia jest skupiona
Na przetrwaniu do jutra

SZKIC DO ZIMOWEGO PEJZAŻU WOŁYNIA
W bieli zastygłe milczenie
Na pustkowiach i lasach przydrożnych
Na ugorach których lęka się lemiesz
( by z pod skiby krew nie trysnęła)
Pośród uschniętych paździerzy
I resztek skarłowaciałych sadów
Nad ledwie widoczną nierównością terenu
Gdzie stało kiedyś domostwo
Przy studni
Która stała się grobem
Nad źródłami broczącymi wspomnieniem

Tylko pohukiwanie demonów
W służbowym języku piekieł
I puste echo zamilkłych dzwonów

Czesław Wójcik – Uglis

[1] Icek Guz, nasz sąsiad Żyd, z ul. Teatralnej w Maniewiczach na Wołyniu, gdzie mieszkaliśmy do maja 1940r. Na początku 1940r. ostrzegł, przez zaufaną osobę z naszej rodziny, ks. Bolesława Jastrzębskiego – proboszcza kościoła parafialnego w Maniewiczach p.w. Przemienienia Pańskiego, przed planowanym przez NKWD jego zesłaniem na Sybir. Ks. Jastrzębski z tej informacji skorzystał i przez pewien czas starał się być nieuchwytny. Później, gdy przycichła sprawa wywózek, pełnił do śmierci w 1942r. funkcję proboszcza tej parafii. Icek Guz, mający wtedy około 25lat, wkrótce po tym ostrzeżeniu, sam został zesłany na Sybir. Może także i za inne, podobne działania. Jego dalsze losy są nam nieznane. Matka Icka –  Sosia Guz, i jego dwie siostry, chciały przedostać się do Argentyny. Opuściły Maniewicze wkrótce po zabraniu Icka na zesłanie. Można przypuszczać, że po znalezieniu się na terenach okupacji niemieckiej trafiły do KL Auschwitz, lub innego obozu zagłady.
[2] Opowiadał mi, nieżyjący już, Feliks Milan – Sybirak pochodzący ze Lwowa, jako szesnastoletni chłopak wywieziony na Kołymę za udział w AK, że pewnego razu grzało się, w ciasnym kręgu przy ognisku (właśnie przy takim mrozie) kilkunastu łagierników. Przypadek zrządził, a przecież przypadków nie ma, że tak, jak było ich kilkunastu, to ani razu nie powtórzyła się ta sama narodowość.
CWU.

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.