„Bezbożnik” – Święta Wielkanocne, to wzmożona kampania wroga klasowego

„Bezbożnik”- komunistyczne pismo, powołane w czasach bolszewii  do walki z religią, w numerze z marca i kwietnia 1931roku pisał:
„Na kontratak religiantów odpowiemy wzmożonym atakiem na religię. Podczas świąt wielkanocnych, które są wszak wzmożonymi kampaniami wroga klasowego, musimy wzmóc naszą robotę antyreligijną, wiążąc ją ściśle z bieżącymi zadaniami partii komunistycznej i rządu radzieckiego.”

Pismo założył w 1922r. Jemielian Jarosławski (właśc. Miniej Izrailjewicz Gubelman) przy akceptacji Lwa Trockiego (właśc. Lejba Bronstein) i Lenina (którego żydowskie pochodzenie uchodziło za tabu w bolszewickim kręgu władzy, określone przez Stalina jako „straszna tajemnica partii”. („Leksykon – kto jest kim w Rosji po 1917 roku”, Kraków 2000, hasło „Lenin”, s. 158.).

Nie sposób powiedzieć o komunizmie cokolwiek prawdziwego, nie zauważając, że „Komuniści atakowali religijne przekonania i obrzędy z gwałtownością niespotykaną od czasów imperium rzymskiego. […] Oprócz trudności ekonomicznych żadne działanie rządu Lenina nie spowodowały tylu cierpień wśród ludności, tak zwanych „mas”, co profanacja wiary religijnej, zamykanie świątyń i znęcanie się nad duchownymi.” (R. Pipes, „Rosja bolszewików”, Warszawa, 2005, s. 361.).
Już u Karola Marksa, pod pozorną troską o los robotników, ukrywa się prawdziwa intencja tej filozofii, którą najkrócej charakteryzują powiedzenia Marksa: „Religia to opium ludu”, „Religia jest jadem dla naszych dzieci”, i może najbardziej jaskrawe; „Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus”.
Komunizm, i jego wcześniejsza faza – bolszewizm, jako praktyczne wcielenia marksizmu, z całą zajadłością skupiły się, ponad wszystkim, na niszczeniu wszystkich objawów życia religijnego w Rosji. Najbardziej ucierpiała Cerkiew Prawosławna, co można po części, tłumaczyć względami politycznymi z powodu ścisłych powiązań Cerkwi z caratem. Także i Kościół Katolicki traktowali bolszewicy jako przyczółek kapitalistycznego Zachodu. Ale bolszewicy nie oszczędzali także wyznawców judaizmu i islamu. Tak, więc Żydzi – internacjonaliści, byli również prześladowcami swych żydowskich rodaków, czego już nie da się tak prosto tłumaczyć, jak w wypadku Cerkwi i Kościoła Katolickiego.
Stwierdzenie Marksa, że „Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus”, jest w istocie satanistycznym wyznaniem wiary Marksa, a za nim; bolszewików i komunistów, którzy wcielali w życie (a raczej w śmierć) jego idee.
„Bolszewicy byli jednak podzieleni w kwestii taktyki zwalczania religii. Prymitywni ateiści chcieli atakować ją wszelkimi możliwymi środkami, zwłaszcza szyderstwem; subtelniejsi, idąc, za francuskim przysłowiem, ze nie da się czegoś zniszczyć, jeśli się tego czymś nie zastąpi, pragnęli uczynić z socjalizmu zastępczą religię.” – (R. Pipes, dz. cyt., s. 362.
Rzecznikiem tego drugiego poglądu był Anatolij Łunaczarski – propagator Bogostroitielstwa (bogotwórstwa) – czyli religii bez Boga, którego miejsce miał zająć socjalizm, w tym wypadku bolszewizm oraz człowiek – jak i ogólniej; ludzkość.
To nie Bóg miał już teraz być w centrum religii, ale kult człowieka i wymyślona ideologia – skrojona na miarę ludzkiego umysłu i drzemiących w człowieku namiętności.
Łunaczarski, jako ludowy komisarz oświaty w rządzie Lenina, w sprawie wychowania dzieci uważał, że „Pedologia [tutaj jako pedagogika – CWU], gdy ustali, co to takiego dziecko, podług jakich praw się ono rozwija, tym samym objaśni nam najważniejszy proces wytwarzania nowego człowieka, analogicznie do tego, jak wytwarzamy nowe narzędzia.” – („Leksykon…”, dz. cyt., s.170.). Toteż, przy takich poglądach, był on uważany przez Trockiego za „bolszewika wśród intelektualistów, i intelektualistę wśród bolszewików”.
I chociaż (stara jak świat) pokusa tworzenia religii bez Boga miała już w carskiej Rosji podatny grunt (choćby z powodu niezwykłego rozkwitu sekciarstwa i płytkiej religijności rosyjskich elit), a sam komunizm nabierał cech pseudoreligii, to Lenin (co zauważył Richard Pipes) uważał, że religii nie da się wyrugować samą tylko propagandą naukową.
Dlatego razem z Trockim, któremu Lenin powierzył kampanię do walki z religią, obaj postawili na bezkompromisowy i prymitywny ateizm Jarosławskiego.
Nastąpiła więc totalna walka ze wszystkimi przejawami religijności. Na podstawie dekretów Lenina, i jego zalecenia, że trzeba tak działać, aby „popamiętali na długie lata”, rabowano oficjalnie z cerkwi i kościołów kosztowności sakralne; zabierano naczynia liturgiczne, odzierano obrazy z ze złoceń i srebrzeń, niszczono urządzenia kościelne, rujnowano chrzcielnice, z wież kościelnych zwalano dzwony (te palące krople święconej wody, i nie miły dla diabelskiego ucha dźwięk wzywających na modlitwę dzwonów).  Kapłanów, zakonników i zakonnice, poddawano różnorakim prześladowaniom – mordowano skrytobójczo, jak i w publicznych samosądach inspirowanych przez bolszewickie bojówki, lub czyniono to w pełnym świetle bolszewickiego prawa – o ile to „prawo” miało cokolwiek wspólnego z tym, co ogólnie nazywa się prawem.
Wśród tych czerwonych od przelanej krwi żywiołów, następowała negatywna selekcja ludzi, którzy zaprzedali się bolszewizmowi. Polski, katolicki, kapłan, ks. Jan Wasilewski, przetrzymywany w moskiewskim więzieniu na Butyrkach, tak ocenił część personelu tego więzienia: „[…] sporo wśród posterunkowych było także prawdziwych bolszewików, ludzi z piętnem Kaina na czole. Mieli w sobie coś tak wstrętnego, że każdą szlachetniejszą naturę od siebie odpychali. Cała ich postawa: wejrzenie, wyraz twarzy, chód – świadczyły, że to ludzie przeżyci, przesyceni, nie krępujący się żadnymi względami i zasadami. Pobudką i celem ich czynów jest wstrętny egoizm i ślepa wiara w rozkazy partyjne.” -(J. Wasilewski, „W szponach Antychrysta”, Kraków 1924, s. 205).

Okładka "Bezbożnika" nr 22, z 1929 roku. Plan 5 - letni niszczy trzech Bogów - judaizmu, chrześcijaństwa i islamu

„Bezbożnik”, to tylko jeden z elementów tej komunistycznej walki z religią. Pismo założone i redagowane przez Jarosławskiego, w 1923 roku, stało się organem Związku Wojujących Bezbożników, któremu przewodniczył Trocki. Komórki (jaczejki) tego związku zakładano niemal we wszystkich instytucjach, szkołach, fabrykach całej Rosji. Szczególnie nakierowane były na dzieci i młodzież. Młodociani aktywiści mieli zadanie dokonywania wandalizmu i profanacji w cerkwiach, kościołach, na cmentarzach, i wszędzie, gdzie przejawiało się jeszcze życie religijne. Propaganda stosowana w „Bezbożniku” była satyrą nachalną, prymitywną i sprośną – pełną szyderstwa i złości wobec starej kultury, tradycji, i zachowanych resztek religijnego kultu.
„Szturmowcami i kolektywistami wzmocnimy szeregi bezbożników” – wołał jeden z numerów, albo „Walka z religią u nas w ZSRR. Walczmy z Wielkanocą − walczmy o bolszewicki siew”, a nawet „Rozwijając antyreligijną pracę, pomożemy wypełnić pięciolatkę w cztery lata”.
Na jednej z okładek „Bezbożnika” można było zobaczyć robotników wywożących na taczce za bramę fabryki, jakby wyjętego ze świętej ikony Chrystusa. Obok inny robotnik rozbijał młotem cerkiewny dzwon – wszystko na tle fabrycznego krajobrazu z wielkimi piecami martenowskimi.
Tak „hartowała się stal”, potrzebna w nieskończonej ilości na więzienne kraty i drut kolczasty, do ogrodzenia tego wielkiego wojennego obozu, jakim po bolszewickim przewrocie stała się Rosja. Tak realizowała się myśl Marksa: „Od rewolucji światowej dzieli nas tylko Chrystus”.

Od tego czasu, bezbożność (i ten, który się pod nią ukrywa) poczyniła znaczne postępy, posługując się bardziej wyszukanymi środkami, niż te, które przedstawione zostały powyżej. Cel jednak pozostał ten sam – widoczny dla każdego, kto tylko chce zobaczyć.

Cytaty haseł „Bezbożnika” pochodzą ze strony http://www.histmag.org/7491

Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.