Trzy ziarna pszenicy, trzy krople krwi, i trzy pacierze

W literackim przekazie Rabindranatha Tagore, bogatym wielością romantycznych odcieni, subtelnych podtekstów i delikatnych sugestii, można znaleźć taką przypowieść – niczym perełkę, wyjętą z czystej konchy myśli i uczuć:
Pewien żebrak spotkał kiedyś bogatego i dostojnego człowieka, który jechał karetą zaprzężoną w kilka par koni. Pomyślał „Poproszę go o wsparcie, na pewno mi nie odmówi”. Właśnie kareta przejeżdżała obok niego. Zanim zdążył otworzyć usta i wyciągnąć rękę, z karety wychylił się Dostojnik i powiedział: „Co możesz ofiarować mi z tego, co posiadasz?”. Zaskoczony żebrak sięgnął ręką do swojego żebraczego worka, wiszącego na ramieniu, i długo przebierał w resztkach pszenicy, której kilka garści miał na pożywienie. Wyjął trzy ziarna i położył na wyciągniętej dłoni Dostojnika. Kareta odjechała, a żebrak pogrążył się w swych smutnych myślach. Wieczorem, gdy przyszedł czas posiłku, wysypał wszystko, co miał w worku, i zobaczył, wśród tego, co mu pozostało, trzy złote ziarna.

Nie wiem, jakich interpretacji doczekała się ta piękna i mądra opowieść. Wbiła się w pamięci – bo bez wątpienia – każdy z nas jest żebrakiem wobec Boga, i ludzi.
W sutannie, czy w smokingu, w purpurze, czy w fioletach, w mundurze, łachmanach, czy na nago – będziemy kiedyś otwierać nasze podróżne sakwy, juki, tobołki, czy plecaki. I będziemy szukać w nich tego, co najlepsze i najpiękniejsze – tego, co będzie naszym zabezpieczeniem i przepustką na ostatnim przejściu granicznym. I wtedy może okazać się, że trzy ziarna pszenicy nie wystarczyły, aby nakarmić głodnego, trzy krople krwi, by uratować Ojczyznę, a trzy pacierze, to za mało, aby odpowiedzieć na Miłość Boga.

Przypomnienie tej przypowieści znalazłem przed laty, w którymś z katolickich pism – może w częstochowskiej „Niedzieli”? Nie pamiętam dokładnie zamieszczonego do niej komentarza. Dlatego nie wiem, na ile to, co tu napisałem, jest moją refleksja, a ile jest w niej z myśli tamtego, zapomnianego autora. Głębia i piękno tej przypowieści nie pozwoliły zapomnieć o niej, a ta refleksja, może powinna mieć tylu autorów, ilu i czytelników

Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.