Moc, która truchleje

Pismo Święte – natchniona, a niezmyślona -Święta Księga objawiona przez Boga, mówi o istnienie osobowego zła, które jest antytezą Boga, Jego przeciwnikiem, i zajadłym wrogiem. Nienawiść ta jest także skierowana na ludzi, których Bóg stworzył i umiłował Miłością w pełni wyrażoną na Krzyżu.

Sygnalizowana w takim skrócie teologia Miłości i nienawiści, dopełni się na Jerozolimskiej Golgocie; Bóg na Krzyżu, Kościół pod Krzyżem, Szatan w nieodkurzonym narożniku Katedry, pożądający miejsca na ołtarzu.

O przeciwniku sporo dowiadujemy się także z ważnych, choć mało znanych, demonicznych objawień, dopuszczonych przez Boga, podczas egzorcyzmów. Ks. Aleksander Posacki SJ – znany badacz okultyzmu i innych ciemnych spraw – przytacza za egzorcystą ks. Adolfem Rodewykiem SJ – informacje uzyskane od demona podczas egzorcyzmów opętanej „Magdy”. Przypadek ten jest, w ocenie ks. Posackiego, rzetelnie udokumentowany, a przekaz wiarygodny:

„Belzebub był jednym z wielu złych duchów, z którymi rozmawiał Rodewyk poprzez opętaną Magdę; był niezmiernie zarozumiały i pod względem rangi należał do najwyższego Chóru Anielskiego [chóru upadłych aniołów – CWU], niewiele ustępując Lucyferowi; w sytuacji opętanej Magdy był jego pełnomocnikiem; swoją winę określał: „Ja miałem niegdyś zwiastować ludziom Wcielenie, ale tego nie chciałem”; potem jako dowódca stanął na czele zbuntowanych aniołów i walczył przeciw Michałowi; wydaje się, że i obecnie jego zadaniem jest – jak uważa Rodewyk – decydowanie o wprowadzeniu poszczególnych diabłów do boju; Belzebub jest diabłem planowej walki przeciw Kościołowi, skoncentrowanych ataków na wszystkie jego dziedziny; być może dlatego bardziej niż u innych diabłów uwydatnia się jego nieprzejednana nienawiść do Maryi; bardzo drażniły go cytaty z 12 rozdziału Apokalipsy, gdzie jest mowa o obleczonej w słońce Niewieście, walce szatana przeciw Niej oraz o jego strąceniu z nieba (A. Rodewyk).” (A. Posacki, Belzebub, [w:] Encyklopedia białych plam, T – II, Radom 2000, s.292).

Również, powołując się na Rodewyka, pisze ks. Posacki o Lucyferze: […] choć Lucyfer jednoznacznie jest „władcą”, którego Belzebub się lęka; obawiają się go także inne demony, które muszą mu być posłuszne; z drugiej strony Lucyfer jest tak samo skrępowany, jak inne duchy, i nie może działać tak, jakby chciał; bardzo często powracało wyrażenie: „O ile Nazareńczyk [Jezus] zechce”; nikt tak często jak on nie zaznaczał z naciskiem, że musi być posłuszny i niejedno czyni jedynie dlatego, że jest do tego zmuszony; niegdyś był najwyższym aniołem, tak blisko Boga jak żaden inny; dlatego też jego męka z powodu odrzucenia go przez Boga jest o wiele większa niż innych złych duchów, które nie rozumieją tego w pełni; jego sposób zachowania miał coś książęcego (podobnie określała to Marta Robin w swoich mistycznych doświadczeniach); żył on myślą o Wcieleniu, przeciw któremu protestował; to, że Chrystus w swoim Wcieleniu zniżył się, zostając dzieckiem, było ciężkim zarzutem i przeciw temu buntowała się duma Lucyfera [podkr. – CWU]; w jego przypadku wyczuwało się, że u podstawy jego nienawiści do Nazareńczyka leży miłość, niegdyś pełna podziwu i oddania, teraz nieosiągalna.

Dla Lucyfera katolicki kapłan jest Nazareńczykiem w tym sensie, że tego, co w kapłanie jest ludzkie, niejako nie dostrzegał; za to tym bardziej dostrzegał w nim Chrystusa, co wyrażało się w krótkich zdaniach: „ty jesteś Nim, a On jest tobą” albo „w tobie spotkałem Nazareńczyka”; kapłan był dla niego tym, „który Nazareńczyka niesie w rękach” [podkr. –  CWU]; odnosiło się wrażenie, że Chrystus całkowicie oddalił się od niego, zasłonił przed nim cały blask; już sama bliskość ręki kapłana, które rankiem celebrował Mszę św., miała dla Lucyfera znaczenie, bo Chrystus poniekąd pozostawił na niej ślad swojej obecności; ślad ten był dla Lucyfera „ostatnią możliwością spotkania Nazareńczyka”; zdarzało się mu wyrażać w rozpaczy: „jestem potępiony”; była w nim nie tylko wielka nienawiść, ale i nieugaszona tęsknota za utraconym szczęściem; po drugiej stronie był jednak upór, który wołał: „On [Bóg] domagał się walki, więc niech ją ma”; stąd to całkowite odrzucenie Boga, nakazujące unikania, nawet wymawiania, samego Imienia, a w zamian wybieranie wyrażeń takich, jak Wielki, Wysoki, Wieczny, względnie Nazareńczyk. W takim samym sensie wyrażał się Belzebub o Lucyferze: „ nie może robić, co chce. Czuje się jak urodzony władca i zna swą siłę. Nie może jednak robić z tego użytku, bo jest spętany. To wieczna zgryzota. Główna jego walka skierowana jest przeciw Nazareńczykowi”; Lucyfer chce wznieść swoje królestwo, cały świat ma się stać królestwem szatana; Rodewyk relacjonuje, iż „diabły często triumfowały z tego powodu, że ludzie dzisiaj zatracili przenikliwość, tak że bez obawy rozpoznania mogą przemierzać świat” [podkr. – CWU]. (A. Posacki, Lucyfer, [w:] Encyklopedia białych plam, T – XI, Radom 2003, s.168 – 169).

Bardzo interesujący i ważny jest też przekaz Lucyfera na temat Sakramentu Chorych (dawniej nazywanego Ostatnim Namaszczeniem). „Od chwili wezwania kapłana do umierającego aż do chwili jego wkroczenia, nasza walka jest tak gwałtowna, że gdybyśmy walczyli z nim [z umierającym – A.P.] jawnie, musiałby niechybnie zginąć. Lecz gdy tylko wy przychodzicie, czujemy się tak, jakbyśmy podobnie jak rój much zostali wytłuczeni przy użyciu ręcznika. Jeszcze jesteśmy obecni, jak komary wokół światła, ale nie potrafimy już podejść blisko łóżka. Ludzie nie mają pojęcia, że jesteśmy przy łożu śmierci, bo nie widzą nas.” [tamże, s.169].

I jeszcze jeden cytat, z tekstu ks. Aleksandra Posackiego: „Podobne „objawienia” czyni na rozkaz Boga Lucyfer w czasie egzorcyzmów dokonywanych przez katolickiego egzorcystę ks. P. Ernettiego; według nagrań magnetofonowych zrobionych podczas egzorcyzmów, Lucyfer wyrażał zadowolenie z różnych, popełnionych dziś grzechów: np. nadużycia Komunii św. udzielanej na rękę, seksualność eksponowana publicznie, telewizja uniemożliwiająca modlitwę, dyskoteki jako miejsce demoralizacji, rozwody i aborcje, zażywanie narkotyków, także zeświecczenie księży; wyrażał z kolei niezadowolenie z powodu istniejących jeszcze w Kościele sakramentów Spowiedzi św. i Eucharystii, praktykowania modlitwy, szczególnie kontemplacyjnej i różańcowej, objawień Matki Bożej.” [podkr. – CWU], (tamże).

Nie wiele pozostaje do skomentowania, zwłaszcza w dzień Bożego Narodzenia. Ale kilka spraw jest wartych zapamiętania. Po pierwsze – szatan ma ograniczone pole działania. Dalej – przyzwolenie na jego działanie wiąże się z niepoznawalnym dla nas planem Boga. Możliwe, że przez działalność szatana Bóg przesiewa ludzi, jak na sicie, w akcie wolnych wyborów człowieka, który ostatecznie może wybierać miedzy Bogiem i szatanem. Pycha była głównym powodem diabelskiego buntu, ale również jego pogarda i nienawiść do człowieka. Walka przeciw Bogu, jest też walką przeciw człowiekowi. Katolicki kapłan jest dla szatana tożsamy z Jezusem Chrystusem. Człowiek „nieuzbrojony” w Chrystusa jest bez szans w starciu z demonem. Modlitwa i Święte Sakramenty działają na szatana tak, jak ręcznik na muchy. Siła działania szatana, i jego aktywność, jest odwrotnie proporcjonalna do czujności ludzi i ich religijności.

„Gdybym był wolny, chociaż przez jedna chwilę, nie byłbym demonem.” – słowa wypowiedziane przez demona podczas innego egzorcyzmu. Szatan wie, ze wybrał źle, ale nie jest w stanie uwolnić się od tego wyboru, który jest ostateczny i nieodwracalny. Nie porównanie lepsza jest sytuacja człowieka, nawet wtedy gdy zostaje niewolnikiem zła. Bóg chce podać mu rękę – potrzebny jest tylko ten ważny akt pozwolenia ze strony człowieka. Wolność – klucz do naszego losu, darowany przez Boga.

„Bóg się rodzi, moc truchleje…”, aby dodać nam męstwa i Nadziei, a ostatecznie by nas uratować, i wprowadzić do ogrodów wiecznego życia. (Boże Narodzenie 2011).

Czesław Wójcik – Uglis

Uwaga: Dla przejrzystości tego tekstu, w cytatach zostały zlikwidowane skróty najczęściej powtarzanych słów oraz odsyłacze do haseł pokrewnych.

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.