Obyś się zdrajco nie urodził

Warto przypomnieć październik 1939 roku we Lwowie:
Oto fragment Listu pracujących Zachodniej Ukrainy do towarzysza Stalina i przewodniczącego Rządu Radzieckiego towarzysza Mołotowa, odczytywanego na wiecach i zebraniach we Lwowie i okolicach:
„Drodzy i ukochani towarzyszu Stalin i towarzyszu Mołotow! Przez 20 lat oderwani siłą od rodziny radzieckich narodów, cierpieliśmy okrutny ucisk, padliśmy ofiarą niebywałej nędzy. Polscy panowie wtrącili nas w otchłań głodu, poniżenia narodowościowego, bezprawia. Zmienili nasz kraj w kolonię pozbawioną praw i wolności. Zdeptali w błocie naszą kulturę, zmienili nas i nasze dzieci w niewolników i bydło robocze (…). Najlepsi synowie naszego narodu wyginęli w tej walce z panami lub cierpieli w więzieniach skazani na dożywocie. Przyszła Czerwona Armia…, itd…”

I jeszcze kilka tytułów publikacji z pierwszych stron „Czerwonego Sztandaru” z początków października 1939 roku:
„Do braterskiej rodziny narodów radzieckich chcemy przyłączenia Ukrainy Radzieckiej”, ” Podziękowanie dla wielkiego Stalina”,  „Konstytucja Stalina… wielkiego, ukochanego ojca, nauczyciela”, itd…
Cytat pochodzi z art. B. Winklowa, Boy we Lwowie 1939 – 1941, na stronie http://lwow.home.pl/boy.html

Słowo wyjaśnienia; już w tytule pierwsze kłamstwa: „Pracujący Zachodniej Ukrainy”, to żadni tam robotnicy, czy kresowi chłopi – to paraintelektualna plutokracja, uznająca się za reprezentację polskiego społeczeństwa pogrążonego w chaosie wojny. To lewicowi pisarze, dziennikarze, artyści – obywatele II Rzeczpospolitej, Polacy i obywatele polscy pochodzenia żydowskiego – wrześniowi uciekinierzy z Warszawy, Krakowa i innych miast, zajmowanych przez niemieckiego okupanta. Skupili się we Lwowie wokół „Czerwonego Sztandaru” – komunistycznej gadzinówki, wydawanej przez sowietów w okupowanym Lwowie.
Jest w tytule i drugie kłamstwo: „Zachodnia Ukraina” – to wschodnie terytorium II Rzeczpospolitej; Wołyń, Ziemia Lwowska, Podole – ze Lwowem jako stolicą Kresów Południowo – Wschodnich, wiekową polską metropolią, promieniująca na Wschód polską i europejska kulturą, nauką, patriotyzmem, tolerancją (w pierwotnym tego słowa znaczeniu) i myślą narodową. Jeszcze nie cały miesiąc wcześniej, było to integralne terytoriom Polski, uznane międzynarodowymi traktatami uznanymi także przez Rosję Sowiecką.
Jeszcze w 1920 roku Stefan Żeromski takie zachowanie nazywał zdradą narodową (zob. „Na probostwie w Wyszkowie”).
To, co nie udało się tym zdrajcom w 1920 roku – zostało zrealizowane w 1939 i 1940 roku. Nie zostali oni nigdy rozliczeni z tej zdrady narodowej, przeciwnie – wielu z nich zostało nagrodzonych w czasach PRL -u różnymi profitami i wysokimi stanowiskami w aparacie władzy i niszczenia polskiej kultury i świadomości narodowej.

Wierność i zdrada, w jednym zaprzęgu czasu, tworzą historię Narodu.
Pierwsza, ku Jego chwale. Druga – za judaszowe srebrniki gotowa sprzedać Duszę Narodu. Ta posługuje się kłamstwem i niegodziwością. Nie wstrętna jej hańba. Na kolanach będzie całować buty swych protektorów. Ukryje się pod błyskotliwą frazą i pustymi obietnicami. Wzgardzi uczciwym i słabszym. Podepcze, co wielkie i święte. Powie o sobie; „Polskość, to nienormalność”.

Historia się nie kończy. Jak wcześniej, tak i teraz, codziennie pisze ją pospołu wierność i zdrada – ku chwale jednych i hańbie drugich.

Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.