Dwa spojrzenia na Powstanie Styczniowe, które mimo przegranej, przyczyniło sie do odzyskania niepodległości

„Rok 1863” – Jan Matejko

Jeszcze nie dawno, byliśmy świadkami bardzo niewybrednej i zmasowanej krytyki Powstania Warszawskiego ze strony środowisk antypatriotycznych. Dopiero otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego, które zaistniało przy dużym zaangażowaniu śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, powstrzymało w tej sprawie napór niszczycieli świadomości narodowej Polaków. W tej sprawie tak, lecz wszędzie tam, gdzie jest jakikolwiek depozyt poprzednich pokoleń, jakaś narodowa świętość, która podnosi poczucie narodowe, i utrwala narodową tożsamość, jest ona atakowany z premedytacją i zapałem godnym wrogów Polski.
Tak jest też z Powstaniem Styczniowym. Przykładem jest choćby haniebna postawa Sejmu obecnej kadencji, który nie zgodził się na oficjalne obchody 150 rocznicy Powstania, i odrzucił wniosek ogłoszenia bieżącego roku – Rokiem Powstania Styczniowego.
„Wartość walki tkwi nie w szansach zwycięstwa sprawy, w imię której się ją podjęło, ale w wielkości tej sprawy.” – napisał kiedyś Prof. Henryk Elzenberg – filozof, o którym można powiedzieć, że życie poświęcił na szukanie sensu w bezsensie.
Na szczęście, wbrew oficjalnemu zaprzaństwu, podejmowana jest oddolnie „wielkość tej sprawy” w licznych inicjatywach i uroczystościach. Z wielu głosów bardzo interesująca wydaje sie opinię znanego historyka, Prof. Andrzeja Nowaka, przedstawioną na niedawnej Sesji Akademickiego Komitet Obywatelski im. Lecha Kaczyńskiego w Poznaniu, poświęconej Powstaniu Styczniowemu. Profesor postawił tam następującą tezę:
Powstanie Styczniowe raz na zawsze przekreśliło jakiekolwiek możliwości szerszej kolaboracji Polaków z zaborcą rosyjskim. Gdyby nie było Powstania i gdyby Wielopolski zrealizował swój program, to bardzo prawdopodobne, że losy Polaków z Kongresówki i ziem zabranych dawnej Rzeczypospolitej tak związałyby się z Rosją, iż zabrakłoby determinacji do budowy niepodległego państwa polskiego. (Cyt. za: http://wpolityce.pl/artykuly/45415-to-potomkowie-tych-chlopow-zatrzymali-nawale-bolszewicka-pod-warszawa-ratujac-mlodziutkie-panstwo-polskie-a-byc-moze-cala-europe-zachodnia)
Tą tezę można udowodnić na wiele sposobów. Komu nie starcza polskiego serca i umysłu, może wspomóc się analizą psychologii społecznej. Każdy, kto po Powstaniu kolaborowałby z Rosjanami, zostałby wyalienowany ze swego środowiska, jako obce ciało. Taka była bowiem powszechna pamięć krwi i cierpienia złożonego na ołtarzu Ojczyzny przez tysiące powstańców, i ich rodzin.
Z odległych wspomnień w rodzinie mojej Matki – Heleny z Uglisów (urodzonej w 1900r.) pozostała pamięć o jej krewnej z Kruszyńskich – matce dwóch synów, pędzonych na Sybir za udział w Powstaniu Styczniowym. Scena godna Grottgera, umieszczona, gdzieś w wołyńskim, zimowym pejzażu; na zaśnieżonej drodze Kozacy na koniach, pomiędzy nimi związani powrozem młodzi powstańcy. Na drugim planie (który tutaj jest planem pierwszym)  biegnie za nimi ich matka, bez chustki na głowie, w pokrzywionych boszmakach – tak jak stała w domu przy kuchni. Tak biegła kilka wiorst, aż osłabła i padła zemdlona. Nie ona jedna, tak żegnała najbliższych.

To, na poziomie ludzkim. Ale jest jeszcze poziom inny, wyższy – którego poznanie, analiza i krytyka, wymyka się z pod uczonego „szkiełka i oka”, choćby i najuczciwszego badacza.
Oto, krótko po upadku Powstania, gdy Polska okryła się żałobnym kirem i nasiliły się carskie represje, w tym również prześladowanie Kościoła i liczne kasacje klasztorów – w roku 1864 – skromna, cicha i pobożna kobieta – Wanda Malczewska – ciotka malarza Jacka Malczewskiego, przepowiedziała los Rosji:
„Rząd carski upadnie… Rosja rozsypie się – a klasztory przetrwają burze i wrócą do dawnej świetności, jeżeli reguła zakonna będzie ściśle przestrzegana. Rosję spotka kara Boska za krew unitów przez nią przelaną, wołającą o pomstę do Nieba. Spotka ją kara za prześladowanie nabożeństwa do Serca Jezusowego… i za zabranianie wzywania Matki Boskiej jako Królowej Korony Polskiej. […] Kto śmie Matce Boskiej zaprzeczać tego tytułu, może być ukarany. Matka Boska zdeptała czarta piekielnego – zdepcze i mocarzów tego świata, walczących przeciw Niej” (Ks. Grzegorz Augustynik, „Miłość Boga i Ojczyzny w życiu i czynach Sługi Bożej Wandy Malczewskiej”, Wrocław 2010, s. 51 – 52), a 14 listopada 1893r., w dzień św. Jozafata Kuncewicza – biskupa połockiego – zamordowanego przez Rosjan, usłyszała od Pana Jezusa, jeszcze dokładniejszą zapowiedź upadku carskiej Rosji w kontekście mordów dokonywanych na unitach:
„Zbliża się dzień mojej sprawiedliwości; ten co wydał rozkaz wymordowania was, niedługo gospodarować będzie; jego dzieci i wnuki sromotnie wymordują jego własni poddani, wrogowie mojego Krzyża; jego dziedzictwo będzie poszarpane.” (Tamże, s. 56).
Wanda Malczewska usłyszała również zapowiedzi zmartwychpowstania Polski;
„Twoja ojczyzna i Kościół w tej Ojczyźnie również przez krwawą pracę i bratnią jedność dojdą do upragnionej wolności. Niech tylko naród tej wolności nie obróci w swawolę.” – powiedział Jej Pan Jezus w drugi piątek Wielkiego Postu 1872r., (tamże, s. 87), a więcej, w piąty piątek Wielkiego Postu, tego samego roku; „[…] zbliżają się przewrotne czasy. Wasza Ojczyzna będzie wolna od ucisków wrogów zewnętrznych, ale ją opanują wrogowie wewnętrzni. Przede wszystkim starać się będą wziąć w swoje ręce młodzież szkolną, dowodzić będą, że religia w szkołach niepotrzebna, że można zastąpić ją innymi naukami. Spowiedź i inne praktyki religijne, kontrola Kościoła nad szkołami zbyteczna, bo ogranicza samodzielność myślenia ucznia. Krzyże i obrazy religijne z sal szkolnych będą chcieli usunąć, aby te chrześcijańskie wizerunki nie drażniły Żydów. Przez młodzież pozbawioną wiary, zechcą w całym narodzie wprowadzić niedowiarstwo. Jeżeli naród uwierzy temu i pozbędzie się wiary, straci przywróconą Ojczyznę. […] Nauka bez wiary nie zrodzi świętych ani bohaterów narodowych. Zrodzi szkodników… Módl się o dobrą chrześcijańska szkołę.” (Tamże, s. 101 – 102).
W Wielki Piątek, tego samego, 1872 r., Wanda otrzymała również od Matki Bożej zapewnienie wskrzeszenia Polski:
„Dostaliście się do niewoli wskutek niezgody wewnętrznej i sprzedajności wielu waszych rodaków. Rozebrali was na kawałki, ale Pan Bóg na moja prośbę tego rozbioru nie zatwierdził. Zbliża się czas, że sprawiedliwość Boska upokorzy chciwość zaborców waszych, tępicieli wiary katolickiej i nabożeństwa do Serca mojego Syna. Oni upadną, a Polska na moja prośbę będzie wskrzeszona i wszystkie jej części będą złączone. Ale… niech strzeże wiary i nie dopuszcza niedowiarstwa… zdrady… niezgody i lenistwa, bo te wady mogą ją na powrót zgubić i to… na zawsze! Pragnę widzieć Polskę szczęśliwą, ale niech też Polacy do tego rękę przykładają… Modlę się za Polskę, za jej nabożeństwo do mnie. Modlę się i za twoich krewnych […] Modlę się za wszystkie stany… aby miłość zalecana przez mojego Syna zakwitła wśród was… Módlcie się wszyscy – i postępujcie drogą wskazaną wam przez mojego Syna.”
(Tamże, s. 112). Ta droga prowadzi do Krzyża, co potwierdza Wandzie Pan Jezus: „Zatknąłem pośród was krzyż jako godło wiary, triumfu i chwały, dałem wam Matkę moją za opiekunkę i czegóż się boicie.”, (tamże, s. 145) . Wanda wielokrotnie miała wizję Jezusa Chrystusa z Krzyżem. W uroczystość Ducha Świętego 1874r. usłyszała: „Kto nie walczy, nie zwycięża, a bez zwycięstwa nie ma nagrody – nieście krzyż ochotnie, a otrzymacie triumf”. (Tamże, s. 147).
Treść tych przekazów wzmacnia fundamenty polskiej religijności, która w tym czasie przechodzi wielką próbę. Za pośrednictwem Wandy, Bóg mówi do Polaków przygniecionych tym wielkim, narodowym nieszczęściem, że widzi nasze cierpienie, każe nie tracić Ducha, pozostać Mu wiernym, a On pozostanie  z nami, i że otrzymamy to, o co walczyliśmy – upragnioną wolność. Powtarza się więc i tu, nad Wisłą, wielka epopeja narodów wybranych, i wszystkich narodów wiernych Bogu, którą wcześniej przeżywali Izraelici nad Morzem Czerwonym, u stóp góry Synaj, i nad Jordanem. Pozostańcie tylko wierni…

To tylko niektóre, z licznych przekazów otrzymanych przez Sługę Bożą Wandę Malczewską, wielką mistyczkę i wizjonerkę, której proces beatyfikacyjny toczy się w Archidiecezji Łódzkiej. Niemal przez całe życie pozostawała Ona w głębokich, osobistych relacjach z Panem Jezusem i Matką Bożą. Wielu czytających może sceptycznie odnosić się do treści tych przekazów.
Sceptycyzm uczciwego umysłu nawet byłby tu wskazany, o ile powstaje w dążeniu do poznania prawdy. Tylko prawdy jakiej; na miarę naszych ograniczeń, przyzwyczajeń i przyswojonych przydrożnych ideologii – czy prawdy o Uniwersum, w które – czy chcemy, czy nie – jest wpisany los pojedynczych ludzi i całych narodów.
Sceptyk, jeśli tylko będzie chciał pozostać w zgodzie z poczuciem osobistej uczciwości, będzie musiał odnieść się do faktu, że przekazy otrzymane przez Wandę Malczewską sprawdziły się, lub dokonuje się ich sprawdzenie w naszych czasach, w sposób wiarygodny, w zgodzie z historycznymi faktami.
Moja osobista droga, od sceptycyzmu do zachwytu i kontemplacji nad treścią objawień doznanych przez Sługę Boża Wandę Malczewską, w pewnym okresie, kiedy to ciekawość mieszała się z krytycyzmem, i byłem skłonny tą sprawę zaliczyć do godnej wprawdzie szacunku, ale dosyć mi odległej pobożności starszych kobiet, podobna była może trochę do przeżycia carskiego policjanta, o którym wspomina się w tekście cytowanej publikacji Ks. Grzegorza Augustynika. Policjant ten, dobrawszy sobie trzech stójkowych w cywilu,  wtargnął kiedyś do plebani w Parznie (gmina Kluki, w powiecie bełchatowskim), gdzie rezydowała świątobliwa Wanda. Doznawała wtedy długotrwałych ekstaz, zapowiedzianych przez Pana Jezusa. Na dole, pod plebanią, zbierał się tłum ludzi ciekawych tych wydarzeń. Dla policjanta było to podejrzane zbiegowisko, z którym chciał zrobić porządek. Nieproszony, wszedł do pokoju, gdzie Wanda w ekstatycznym transie leżała na łóżku, w otoczeniu osób najbliższych i Ks. Proboszcza Augustynika. Ów carski policjant, ujrzawszy Wandę w tym niezwykłym, mistycznym uniesieniu, zaczął wycofywać się tyłem, nieustannie żegnając się i bijąc pokłony.
Z Osobą Sługi Bożej Wandy Malczewskiej wiąże się niezwykłe piękno tajemnicy miłości Boga i Ojczyzny, bo to  „Arcypolka, Wanda Malczewska, grała jak wirtuoz na najpiękniejszych strunach naszej duszy narodowej. Ojczyzną Jej była Polska zawsze wierna Bogu.” – powiedział o niej Błogosławiony Jan Paweł II.

Jest jeszcze jeden wielki temat, nie podjęty w tym tekście; Matka Boża przepowiedziała świątobliwej Wandzie Malczewskiej nie tylko odzyskanie wolności przez Polskę po latach zaborów, ale i wielkie zwycięstwo w obronie zagrożonej wolności w dniu Jej święta – 15 sierpnia. Była to zapowiedź Cudu nad Wisłą, na 47 lat przed tym wydarzeniem. Ale o tym przy innej okazji.

Czesław Wójcik – Uglis

← powrót

Możliwość komentowania jest wyłączona.